Partner serwisu
15 lutego 2017

Nie powinno się tworzyć sztucznych barier w dostępie do alkoholu

Kategoria: Zdaniem Błażewicza

W ostatnich dniach dochodzą nas niepokojące doniesienia na temat planowanych zmian w systemie dostępności i sprzedaży alkoholu w krajach należących do Unii Europejskiej – a trzeba dodać, że w krajach bardzo nam bliskich. W jednym ze swoich tekstów wskazywałem już znaczne różnice w dostępności do alkoholu w krajach Zachodu i Wschodu Europy. Wskazałem wówczas daleko posunięty liberalizm – zmierzającej do opuszczenia Wspólnoty – Wielkiej Brytanii i planowane znaczne ograniczenia w krajach nadbałtyckich. Okazało się, że na zapowiadanych wówczas utrudnieniach i obowiązkowym legitymowaniu kupujących kraje te nie poprzestały. Uznano, że podjęte kroki są niewystarczające.

Nie powinno się tworzyć sztucznych barier w dostępie do alkoholu

 

Na Litwie zapowiedziano, że od marca wzrośnie akcyza. Statystycznie wykazano, że jej wzrost osiągnie 23% (w przeliczeniu na 100% alkohol). Jednak szczegóły pokazują, że akcyza na wino wzrośnie już blisko dwukrotnie. Najbardziej dostanie się jednak najpopularniejszemu piwu, gdyż zmiana sposobu naliczania daniny na rzecz państwa spowodować ma kilkukrotny wzrost obciążeń. A na koniec jeszcze ciekawsza informacja – pojawiają się plany, że alkohole mają być sprzedawane wyłącznie w sieciach państwowych monopoli, prawo do zakupów dla osób po 20. roku życia, zakaz reklamy i ostrzeżenia na butelkach.

 

Podobnie plany mają Łotysze, którzy także zapowiedzieli podwyżkę podatków. Najdalej w planach idą Estończycy, którzy od lipca tego roku zamierzają podnieć akcyzę o 65%, a do końca 2020 podatek ten ma wzrosnąć o ponad 160%. Jednak i na tym nie koniec. Estończycy jako jedną z kluczowych zadań swojej prezydencji w UE uznali także znaczne ograniczenie trunków przewożonych przez granicę krajów UE.

 

Działania rządów krajów nadbałtyckich mają w założeniu doprowadzić do zmniejszenia spożycia alkoholu o połowę. Jak widać drogą do osiągnięcia tych założeń rządzący widzą jedynie w znacznych podwyżkach obciążeń fiskalnych oraz ograniczeniach w dostępności do alkoholu i utrudnień dla osób chcących dokonać zakupów.

 

Uważam jednak, że wchodzenie europejskich państw na taką ściekę rozumowania jest całkowicie błędne. Moim zdaniem wykrzywieniem tego typu działań jest Skandynawia. Tam uciążliwości związane z zakupem alkoholu są znaczne. Nie oznacza to jednak, że Szwedzi piją mało. Ich zakupy alkoholowe mają zwyczajnie inny charakter, co więcej w mojej skromnej ocenie stają się elementem obsesyjnym – sprzyjającym wręcz nadmiernemu spożywaniu alkoholu.

 

Mam oczywiście świadomość, że nadużywanie alkoholu jest problemem. Jednak uważam, że nie powinno się tworzyć sztucznych barier, a edukować ludzi, podnosić kulturę picia, a przede wszystkim podnosić wymogi jakościowe wobec wytwarzanego alkoholu.

 

 

Co tydzień nowy felieton z cyklu „Zdaniem Błażewicza”.
Wszystkie teksty znajdziesz TUTAJ.
Nie chcesz przegapić kolejnego felietonu? Zapisz się na newslettera.

 

Fot. T. Niewęgłowski

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ