Partner serwisu
05 kwietnia 2017

Piwo na tak… warzenie ma w sobie coś metafizycznego

Kategoria: Zdaniem Błażewicza

Jestem związany z branżą piwowarską już długi czas. Brałem udział w tworzeniu wielu piw i wiele piwnych projektów mam już za sobą. Przy moim udziale powstawały piwa mniej lub bardziej popularne, które osiągnęły większy lub nieco mniejszy sukces rynkowy. Jednak bez różnicy jaki efekt osiągnęło dane piwo, jedna rzecz pozostawała niezmienna… Otóż warzenie piwa ma w sobie coś metafizycznego.

 

Piwo na tak… warzenie ma w sobie coś metafizycznego

 

Nie ważne, czy piwo powstaje w niewielkiej „domowej” ilości, czy na szerszą skalę. Zawsze jest to cudowne – zachodzące dzięki pracy drożdży – przemienienie słodowego roztworu w piwo. Jeżeli ktoś to kocha, to nigdy się nie może znudzić!

 

Wyraz pasji, wiedzy i umiejętności

W ostatnich dniach znów miałem okazję widzieć, jak kolejny piwowar podchodzi do zagadnienia warzenia własnego piwa. Tym razem widziałem, jak do warzenia piwa podchodzi Mariusz Sekulski – człowiek cały rok chodzący boso i promujący ekologiczny styl życia. Razem uczestniczyliśmy w warzeniu Rosanke – chłopskiego piwa historycznie związanego z regionem Warmii i Mazur (czy właściwie historycznie powinienem powiedzieć Prus). I mimo tego, że na warzelni spotkali się piwowar w wieloletnim doświadczeniem, humanista i chłop-ekolog, to łączyło ich jedno. Spotkali się by razem uczestniczyć w powstaniu nowego piwa. W tym specjalnym momencie nie dzieliło ich nic – ani wiedza, ani umiejętności. Łączyła ich natomiast troska o to, żeby piwo które powstaje było wyrazem ich pasji, wiedzy i umiejętności i aby w jego smaku te elementy można było poczuć! Tej chwili nigdy nie da się zapomnieć i porównać z czymkolwiek innym.

 

W piwie czuć emocje

Takie podejście nazywam piwem na tak… piwem, które nie stanowi wyłącznie element pracy, biznesu, czy jest przejawem mody. Takie podejście jest dla mnie przejawem naszego życia ze wszystkimi jego przejawami: doświadczeniem, tajemnicą, sukcesem, ale też porażką… Mam nadzieję, że każdy człowiek z branży jest w stanie to poczuć, choć raz w życiu. Bo jestem przekonany, że gdy tylko to poczuje już nigdy nie będzie traktował swej pracy na chłodno i bez emocji… wszak nasze emocje w piwie czuć. Dlatego trzeba to robić z pokora i pasją!

 

Co tydzień nowy felieton z cyklu „Zdaniem Błażewicza”.
Wszystkie teksty znajdziesz TUTAJ.
Nie chcesz przegapić kolejnego felietonu? Zapisz się na newslettera.

Fot. T. Niewęgłowski

ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ