Partner serwisu
Tylko u nas
05 września 2017

Lagery i piwa z sokiem – dwie ofiary?

Kategoria: Zdaniem Błażewicza

Przyglądając się ostatnio temu, co dzieje się na piwnym ryku, zaczynam odnosić wrażenie, że pod pewnymi względami znaleźliśmy się w miejscu, w którym byliśmy już parę lat temu. Oczywiście forma jest diametralnie inna, inna estetyka, inna perspektywa, ale sama konstrukcja pozostaje niezmienna…

Lagery i piwa z sokiem – dwie ofiary?

Dlaczego nie piętnowano piwa dolnej fermentacji?

Co mam na myśli… dwie proste sprawy: lagery i piwa z sokiem. Gdy wspomnę pierwsze hasła piwnej rewolucji głoszone kilka lat temu to właśnie lagery i piwa z sokiem były najbardziej piętnowane. Pamiętam napis, który pokazywany w różnych knajpianych okolicznościach zawsze brzmiał tak samo: „Barman może odmówić podawania piwa z sokiem, powołując się na klauzulę sumienia!” Pamiętam też hasła, że lagery zabijają piwo i jego różnorodność. To, z czym wówczas, ale także dziś nie jestem się w stanie pogodzić, to fakt, że nie piętnowano piwa dolnej fermentacji zamiast słabych lagerów i piw z najpodlejszym syropem. Moim zdaniem – niczym w gimnazjum – znaleziono dwie ofiary, które stały się przedmiotem drwin i docinków.

Na początku sprzeciw, teraz oręż

A jak sprawa wygląda dzisiaj? Kontynuując szkolne porównanie klasowe, ofiary wyrosły na całkiem atrakcyjne dziewczyny, o których względy zabiegają wszyscy, a przynajmniej większość. Wracając jednak do rzeczy – czyli piwa, okazało się, że dobrej jakości lager może mieć interesujące oblicze fajnie podkreślające walory danego piwa. Natomiast dodawanie do piw w różnych stylach owoców może dodatkowo ubogacić ich aromat i smak – tworząc nowe doznania. Słowem to, co było obiektem sprzeciwu na początku rewolucji, teraz stało się jej orężem.

Wnioski na przyszłość

Jakie wnioski z tego płyną? Każdy może wyciągnąć lekcje dla siebie. Po pierwsze zawsze trzeba liczyć się ze zdaniem konsumentów, bo to oni (a może nawet bardziej ich gust i portfel) decydują o tym, co warzy się w browarach. Po drugie nie warto kategorycznie twierdzić, co komu przystoi. Bo nigdy nie wiadomo, czy sami nie pójdziemy tą drogą. A po trzecie i najważniejsze; jeżeli chcemy stawać do czegoś w opozycji to starajmy się precyzyjnie określić problem, bo przecież walka nie powinna toczyć się przeciw jakiemukolwiek piwu, ale przeciw BYLEJAKOŚCI!

Co tydzień nowy felieton z cyklu „Zdaniem Błażewicza”.
Wszystkie teksty znajdziesz TUTAJ.
Nie chcesz przegapić kolejnego felietonu? Zapisz się na newslettera.

fot. Fot. T. Niewęgłowski
Zenek
2017-09-05
Piwo z sokiem - moje sumienie by tego nie wytrzymalo :)
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ