Partner serwisu
Tylko u nas
27 września 2017

A może to wszystko za szybko pędzi?

Kategoria: Zdaniem Błażewicza

W ostatni weekend byliśmy świadkami wyborów w Niemczech. Bacznie przyglądałem się ich wynikom i wsłuchiwałem w komentarze specjalistów. Spokojnie… zupełnie nie mam zamiaru zajmować się polityką. Pisząc dla Państwa wciąż chcę odnosić się do piwa i sytuacji w jakiej się znajdujemy jako branża.

A może to wszystko za szybko pędzi?

Jednak słuchając zaproszonych do mediów politologów złapałem się tym, że ich opinie na temat zachodzących w Niemczech przemian politycznych, zacząłem odnosić do rodzimej sceny piwnej. Pewnie większość z Państwa zapyta, jak to możliwe i gdzie poniosła mnie moja nazbyt wybujała wyobraźnia. Pewnie ktoś zacznie dopytywać, kto w tej układance jest SPD, kto CDU, a kto kontrowersyjną AfD. Ja jednak nie przypisywałem konkretnych ról dla poszczególnych segmentów rynku, czy tym bardziej konkretnym producentom. Podobieństwo, które przyszło mi do głowy polegało na tym, że zarówno na politycznej scenie w Niemczech, jak i na polskim rynku piwa jesteśmy świadkami zmian, które noszą znamiona „odbicia wahadła”. W przypadku Niemiec liderzy zwyciężają (choć nie tak zdecydowanie jak można się było tego spodziewać), drudzy zgodnie z planem są drudzy, no i pojawia się trzecie siła – nazwać ją można „reakcyjną” (z jednej strony weszła mocno, ale ze strony drugiej obecność nie jest jeszcze na wysokim poziomie). I co to znaczy? Ni mniej ni więcej jak status quo. Z tym, że ta ostatnia siła jest oznaką jeszcze jednego… zmęczenia. Sądzę, że poparcie dla AfD nie jest spowodowane tym, ze w Niemczech zaczyna się sympatyzowanie z ruchami skrajnymi. Jestem przekonany, że zdecydowaną większością ludzi, którzy na nich głosowali byli ci, dla których proponowane przez główne siły dokonywały zbyt dalekich zmian w zbyt krótkim czasie. A kiedy ludzie nie zdołali się z nimi oswoić zaczęli się im sprzeciwiać (choć bardziej niż im ich tempu), a populiści najzwyczajniej na tym skorzystali…

Wydaje mi się, że analogiczną sytuację mamy na naszym rodzimym rynku piwa. niby dalej jesteśmy w doskonałej kondycji jednego z europejskich liderów, ale czuć pod skórą, że obecny model pewnej równowagi zaczyna się wypalać. Widać jak z jednej strony lider rynku nie ma dla siebie innego miejsca niż bycie liderem. Co więcej nie wie co zrobi nowy właściciel, a żeby nie zrobił nic bez ograniczeń (i bez przyszłości) eksploatuje wszystkie marki w portfelu. Z kolei reszta korzysta z tego zawirowania w szykach lidera i stara się ugrać co może. Jedni stawiają na stabilizację i ewolucyjny rozwój oferty. Drudzy idą szeroką ławą i starają się stawiać na odbudowę nieco zakurzonej marki, bo za odbudową marki idą większe marże. Mali pozostają mali, ale wiedzą, że na wielkiej fali polskiego piwa uda im się ugrać swoje małe gierki…

Jednak uspokajam to nie ci mali są w moim odczuciu owym AfD.

Owym AfD są w moim przekonaniu te browary – i nie ważne jakiej są wielkości, które grają na przypomnienie, że piwo to nic wielkiego, tylko napój codzienny. A jeżeli codzienny, to nie może być naj! Znaczy to, że takie browary zyskują u tych, którzy nie przyzwyczaili się, że piwo może kosztować więcej niż 2 złote. Przyciągają do siebie tych, którzy nie są w stanie zrozumieć, że piwo może smakować na 100 różnych sposobów. I na koniec tych, którzy nie są w stanie pojąć, że pojawienie się piwa może być wydarzeniem kulturowym, czy kulinarnym.

Czy to źle czy dobrze… trudno ocenić. Uważam, że zmiany na rynku są na tyle szybkie, że jest coraz mniej tych, którzy to wszystko są w stanie ogarnąć. Co więcej smuci mnie to, że z całego bogactwa piwnych styli wybiera się nie te, które są ciekawe i różnorodne, ale te które są modne. Mam jednak także świadomość, że i ja jestem częścią tego świata, który chce przyciągnąć swoimi kolorami i blaskiem. Jak mogę to zatem spuentować… tworząc obraz branży jako całości róbmy to w sposób przemyślany i spokojnie. Nie musimy nigdzie lecieć – mamy czas. Pamiętajmy, że im mocniej wahadło wychylimy tym z większym impetem będzie odbijać się w przeciwną stronę.

Co tydzień nowy felieton z cyklu „Zdaniem Błażewicza”.
Wszystkie teksty znajdziesz TUTAJ.
Nie chcesz przegapić kolejnego felietonu? Zapisz się na newslettera.

fot. T. Niewęgłowski
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ