Partner serwisu
04 grudnia 2017

Quo vadis branżo spożywcza?

Kategoria: Artykuły z czasopisma

12 grudnia 2011 roku weszło w życie rozporządzenie 1169/2011 w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności. Mówiło się o nim jako o wyzwaniu dla producentów, którzy będą zmuszeni dostosować opakowania i etykiety do nowych wymogów. Po sześciu latach okazuje się, że to nie konieczność harmonizacji opakowań stanowi największą trudność. Prawdziwym wyzwaniem stają się nowe trendy konsumenckie.

Quo vadis branżo spożywcza?

Wejście w życie rozporządzenia 1169/2011 wielu producentów potraktowało technicznie, posiłkując się oczywiście radami prawników, dla których ten okres był prawdziwym czasem żniw. Producenci wytyczali sobie konkretny cel – dostosowanie opakowań – i oczekiwali od prawników i agencji projektowych konkretnych porad i rozwiązań. Jakiego kroju i jakiej wielkości czcionki użyć? Jakie kolory wprowadzić (jeśli chcieli bardziej widocznych zmian)? Gdzie zamieścić informację o wartości odżywczej i w jakiej formie? Czy można pokazać sposób przygotowania produktu graficznie? „Takie podejście jest zrozumiałe w sytuacji, gdy proces zmiany opakowania trzeba zaplanować, uwzględniając wiele czynników, w tym zapasy magazynowe, efektywność kosztową całej operacji, presję czasu, itp.” – mówi Karolina Wiszumirska z Wydziału Towaroznawstwa Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. – „Nic zatem dziwnego, że (wraz z rozpowszechnieniem informacji na temat zakresu zmian objętych rozporządzeniem) producenci myśleli o nowych wymaganiach właśnie w kategorii procesu zmian etykiet i opakowań dla całego asortymentu, podchodząc do tej kwestii bardzo technicznie” – dodaje. Zresztą na samym początku mało kto wiedział, w jaki sposób wprowadzenie nowych wytycznych wpłynie na rynek, a przede wszystkim na postawy konsumentów. A jednak już w preambule rozporządzenia można było wyczytać powody tych zmian. Powody, które – w szerszej perspektywie zmieniły zachowania konsumentów i ich oczekiwania związane z informacją na temat produktu.
 

Czytam i wiem

Ustalenie minimalnej wielkości czcionki, jaką zapisywane mogą być obowiązkowe informacje na temat żywności (oczywiście poza określonymi w rozporządzeniu wyjątkami) to najbardziej widoczna zmiana. I największy ukłon w kierunku konsumentów. – „To zmiana podstawowa, która znacznie ułatwiła dostęp do najistotniejszych, z punktu widzenia racjonalnych wyborów konsumenckich, informacji. Nie potrzebujemy lupy, aby dowiedzieć się, ile jest przysłowiowego „cukru w cukrze” – podkreśla Kamila Radomska-Woźniak, szefowa agencji Nonoproblemo.

Poprawa czytelności etykiet, a więc lepszy dostęp do informacji na temat żywności sprawił, że chętniej z tej wiedzy korzystamy. Trudno ocenić, czy decyzja o ustaleniu minimalnej wielkości czcionki miała wpływ na pojawienie się niektórych trendów żywieniowych, czy odwrotnie. Jedno jest pewne – konsumenci stają się coraz bardziej świadomi. Oczekują rzetelnych informacji na temat żywności, coraz lepiej radzą sobie z ich wykorzystywaniem, częściej podejmują decyzje nie w oparciu o impuls, lecz o dane przekazywane na opakowaniu.


Czcionka minimalna – czyli jaka?

Rozporządzenie 1169/2011 wprowadza pojęcie minimalnego rozmiaru czcionki, którą muszą być zapisane obowiązkowe informacje na temat żywności.

Wysokość x (czyli potocznie mówiąc – małej litery typu x, c, o, s – bez wydłużeń górnych i dolnych) powinna wynosić 1,2 mm. Rozporządzenie nie definiuje, jaki rozmiar czcionki powinien być użyty, bo różne fonty mają rożną wysokość. Posługując się wysokością x, mamy rozmiar uniwersalny. W przypadku wersalików wymagane jest stosowanie liter o wysokości odpowiadającej literze „A” w wyrazie „Appendix” na rysunku obok (załącznik IV Rozporządzenia 1169/2011). Jeśli największa powierzchnia opakowania ma pole mniejsze niż 80 cm2, można zastosować czcionkę o x równej 0,9 mm.
 

Czytam i doceniam

Konieczność udostępnienia na opakowaniu informacji na temat żywności może być traktowana przez producentów jako niemiły obowiązek. Lepiej jest jednak spojrzeć na tę kwestię z innej strony i przekuć ten obowiązek w szansę. Informacja jest dziś bowiem jednym z najważniejszych narzędzi budowania reputacji marki. Przejrzystość informacyjna, jaką niejako narzuca rozporządzenie, w dużym stopniu wpływa na wizerunek producenta dbającego o jakość swoich produktów. – „Wykorzystują to z powodzeniem duże koncerny. Zauważmy, jak na przestrzeni ostatnich lat zmienił się skład niektórych z ich flagowych produktów. Mniej konserwantów, więcej suszonych składników, krótsza lista składników, mniej soli i cukru – to tylko kilka przykładów. Wszystkie te zabiegi mają jeden cel – przekonać konsumenta, że receptury produktów komponowane są ze szczególną starannością, w oparciu o składniki najwyższej jakości, a także z myślą o zaspokojeniu potrzeb konsumentów o najwyższych lub szczególnych oczekiwaniach” – zauważa szefowa agencji Nonoproblemo.
 

4 złote zasady konsumenta

  1. Im krótszy skład, tym lepiej.
  2. Im składnik bliżej początku wykazu składników, tym jest go więcej w produkcie.
  3. Ilość ukrytych cukrów, tłuszczów i soli ujawnia tabela z wartością odżywczą.
  4. Dodatkowe deklaracje nt. żywności warto zawsze zweryfikować.


 

Zmiany recepturowe mogą z jednej strony rzeczywiście wynikać ze strategii PR-owej firmy, z drugiej – być odpowiedzią na oczekiwania rynku. W dobie Internetu oraz wciąż rosnącego zainteresowania Polaków gotowaniem i żywieniem jako takim, rośnie również znaczenie serwisów i stron internetowych zajmujących się analizą jakości produktów spożywczych. Bez trudu można dziś znaleźć informacje o tym, które produkty mleczne nie zawierają żadnych dodatków, a w których substancje takie się znajdują, jaki ketchup ma lepszy, czyli najkrótszy skład, które sosy do makaronu są pod względem składu najbliższe tym, które możemy przygotować w domu. Dostępność tego rodzaju serwisów wpływa na świadomość konsumencką i ma realny wpływ na postawy klientów, którzy albo sami czytają etykiety, albo posiłkują się informacjami od osób, które je czytają i analizują „dla dobra ogółu”.
 

Czytam i decyduję

Na czym polega wzrost świadomości konsumentów? Przede wszystkim na większej wiedzy na temat tego, co można znaleźć w składzie produktów. – „Konsument się uczy. Potrafi odczytać skład produktu i wie, że im bliżej początku listy znajduje się jakiś składnik, tym jest go więcej. Umie także wyłuskać z listy składników te, które, choć nie nazywane są cukrem, w tabeli z wartością odżywczą będą wliczone do pozycji „cukry”, a więc np. melasę, syrop kukurydziany, syrop glukozowo-fruktozowy, glukozę, dekstrozę. Jeśli zauważy te pozycje na liście składników, sprawdzi tabelę z wartością odżywczą, aby dowiedzieć się, ile faktycznie cukrów jest w 100 g produktu” – wyjaśnia Zuzanna Chęcińska-Maciejewskia, dietetyk, właścicielka Foood Balance, firmy zajmującej się opracowywaniem indywidualnych diet.

Kamila Radoska-Woźniak z agencji Nonoproblemo dodaje, że nowe postawy konsumenckie nie oznaczają od razu konieczności eliminacji wszelkiego rodzaju cukrów, tłuszczów czy dodatków do żywności z produktów. – „Pamiętajmy, że konsument nie tego od nas oczekuje. On wymaga mówienia prawdy. Jeśli więc jako producent prezentujemy mu produkt „fit”, który de facto w ¼ składa się z różnego rodzajów cukrów, możemy spotkać się z negatywnymi opiniami. Podobnie rzecz się ma na przykład z wysoko słodzonym napojem dla dzieci, który udaje wodę albo ze zdrowym ciasteczkiem/przekąską, które ma długi i skomplikowany skład. Oczywiście konsument zdaje sobie sprawę, że jeśli dodatki są dozwolone w żywności, nie są niezdrowe, jednak – to trend bodaj najważniejszy obecnie – chętniej sięgnie po produkt jak najmniej ulepszony i przetworzony” – tłumaczy mechanizm Kamila Radomska-Woźniak. Przypomina również, że zakaz wprowadzania w błąd to jeden z głównych postulatów rozporządzenia 1169/2011 i że w tym kontekście przepisy zmieniły postawy społeczne.
 

Czytam i sprawdzam

Rosnąca liczba osób z alergią lub nietolerancją na niektóre składniki sprawiła, że w rozporządzeniu 1169/2011 pojawił się zapis o konieczności nie tylko wymieniania alergenów zawartych w pokarmie, ale o umieszczeniu ich w wykazie składników zgodnie z obowiązującą zasadą, że składniki (w tym alergeny) uszeregowane są według malejącego udziału wagowego w produkcie. Dodatkowo alergeny muszą być pośród wykazu składników wyróżnione: krojem czcionki, wytłuszczeniem, kolorem, itd. – „Część konsumentów zwraca dodatkowo uwagę na zapisy typu „może zawierać śladowe ilości”. Co prawda zapis ten obecnie oznacza, że owe śladowe ilości mogą znajdować się na linii produkcyjnej jako pozostałość po produkcji innych produktów, jednak konsumenci tego wiedzieć nie muszą. Mało tego, nierzadko zapisy takie budzą ich wątpliwości, na przykład w sytuacji, kiedy w komunikacji mówimy o produkcie dla alergików, a na etykiecie pojawiają się takie sformułowania” – zaznacza Alicja Sidorowicz, koordynatorka SHOS.PL.

Kamila Radomska-Woźniak zauważa, że konsumenci stają się coraz bardziej sceptyczni wobec komunikacyjnych zabiegów producentów żywności. Przytacza przykład pewnego zakładu mleczarskiego, który miał wątpliwość, czy zamieszczenie na opakowaniu sera dojrzewającego napisu „bez laktozy” nie jest sprzeczne z przepisami i nie wprowadza konsumenta w błąd. – „Jeśli konsument wie, że w serach tego typu praktycznie nie ma laktozy, może uznać, że ktoś próbuje w ten sposób zbudować swoją przewagę konkurencyjną. Jeśli jednak przyjmiemy, że część osób, które cierpią na nietolerancję laktozy, unika żółtych serów, bo nie wie, że nie zawierają laktozy – to informacja ta będzie bardzo przydatna i można potraktować ją jako informację a nie przekaz marketingowy” – podsumowuje.
 

***

Dokąd zatem zmierza rynek spożywczy? Ku rzetelnej informacji, ku poszerzonej informacji na temat czytania etykiet i stosowania wiedzy w ten sposób uzyskanej, ku prawdzie rozumianej jako uważne konstruowanie przekazów marketingowych, tak, aby informowały, a nie wprowadzały w błąd. I dzięki temu wszystkiemu – ku lepszym, mniej przetworzonym produktom, które nam wszystkim, jako społeczeństwu, wyjdą na zdrowie.

fot. 123rf.com
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ