16 stycznia 2018

Blue Monday… black saturday

Kategoria: Zdaniem Błażewicza

Tego ranka, gdy zasiadałem do pisania tekstu, w radiu podano informacje, że najbliższy poniedziałek (tj. 15 stycznia) wypada „blue Monday”, czyli najbardziej dołujący dzień w roku. Na jakiej podstawie wylicza się tę przeklętą datę – nie mam pojęcia. Choć z drugiej strony doskonale rozumiem, że musi to być poniedziałek. „Blue Monday” ma być najbardziej parszywym dniem w roku – zimnym, ciemnym, już dalekim od świątecznej atmosfery, za to z wielką dziurą w rodzinnym budżecie. Powody są jasne…

Blue Monday… black saturday

Dla mnie jednak ten podobno najgorszy poniedziałek w roku otwiera doskonały tydzień, który zakończy się „czarną sobotą” – czyli Batlic Porter Day. Dzień porteru bałtyckiego to wyjątkowy moment w roku. Po pierwsze wiem jak wyznacza się jego datę – jest to po prostu trzecia sobota stycznia. Co ważniejsze jednak dzień porteru to chyba jedyne z piwnych świąt w Polsce, które wnika wprost z naszej piwnej tradycji i każdego roku odbywa się z większym rozmachem.

Porter bałtycki – ekstraktywne, ciemne, długo leżakowane, piwo dolnej fermentacji zwane jest królem polskich piw lub piwowarskim skarbem Polski. Jeszcze kilka lat temu ten królewski, ale także wymagający styl piwa, był w defensywie. Porter warzyło zalewie kilka browarów, a jego popularność była odwrotnie proporcjonalna do ilości wzmianek o tym klasyku. Wówczas rozpoczęła się porterowa ofensywa. Dzięki ciężkiej pracy Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich udał się wpierw dołączyć porter do stylów ocenianych na European Beer Star (gdzie polskie piwa rządzą bezapelacyjnie). A następnie grupa zapaleńców postanowiła stworzyć wydarzenie, jakim stał się dzień porteru.

Pierwsza edycja dnia porteru była kameralna, ale doskonała atmosfera, a przede wszystkim wyjątkowe piwa jakie się wówczas pojawiły sprawiły, że zarówno impreza, jak styl rozkwitły. Każdy kolejny rok przynosił większy rozmach i nowe pomysły. W tym roku 20 stycznia (bo właśnie wówczas wypada 3 sobota miesiąca) święto porteru będzie odbywało się w dziesiątkach lokali i setkach miast w naszym kraju. Oczywiście święto to nie tylko impreza, ale także piwa. Wraz z rozwojem święta obserwujemy erupcje samych porterów. Piwa w tym stylu zgodnie warzą browary wielkie, regionalne i kraftowe. Co więcej, bez różnicy, czy jest to klasyczna interpretacja stylu, czy wariacja na jego temat są to piwa ciekawe, smaczne, a znaczna część z nich staje się klasykami.

Bardzo cieszę się, że to właśnie ta impreza rozwija się najbardziej w naszym piwnym światku. Cieszę się, gdyż fetuje ona jakże polski styl, a jej pomysł zrodził się w naszym kraju. Nie jest to zatem przeklejka jak Dzień św. Patryka i pite wówczas stouty. Jest to coś co polska branża piwna zrobiła dla zachowania pamięci i uczczenia piwa, które stanowi jej dobro rodowe!

Dlatego mimo tego, że kolejny tydzień rozpoczyna się od dołującego poniedziałku, kolejne dni będą biec szybko by doprowadzić do sobotniego porterowego wydarzenia. Mam nadzieję, że także Państwo tego dnia wzniosą toast porterem, by uczcić naszego piwnego króla, zachować go w pamięci i promować wśród przyjaciół.

A składając te porterowe życzenia liczę też na kolejne kroki, czyli rejestracji Porteru Bałtyckiego jako „tradycyjnej specjalności”. Myślę, że obok takich świąt jak to 20 stycznia, to jedyna droga dla popularyzacji dolnofermentacyjnego klasyka w świecie.

fot. 123rf.com
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ