Partner serwisu
12 kwietnia 2018

Zdaniem Błażewicza: Znów zaczyna się sezon na łódki?

Kategoria: Zdaniem Błażewicza

„Łódka” to słowo, które ostatnio często przewija się w moim towarzystwie. Głośna była ostatnio sprawa łodzi, którą polscy żeglarze mają zamiar wybrać się w rejs dokoła świata, by uczcić setną rocznicę odzyskania niepodległości. Dla mnie – mieszkańca krainy zwanej „krainą tysiąca jezior – sprawą jeszcze większej wagi okazały się łódki, łodzie i żaglówki, które były ostatnio wodowane. Zima trwała w mojej okolicy długo i trzymała dość mocno. Co więcej nie przegoniła jej wiosna, ale regularne lato. Wszystko to spowodowało, że początek sezonu żeglarskiego był tyle nerwowy, co niespodziewanie szybki.

Zdaniem Błażewicza: Znów zaczyna się sezon na łódki?

Dziś hasło „łódka” pojawiło się w kontekście piwa. Zaczęło się oczywiście od legendarnej już Łódki Bols, czyli mistrzowskiej kampanii reklamowej wódki, której celem było zbudowanie brandu z jednoczesnym śmiałym (bo wyłącznie dźwiękonaśladowczym) mijaniem obowiązujących przepisów dotyczących zakazów reklamy alkoholu. Z łezką w puszczającym „oczko” oku wspomnieliśmy też „bezalkoholowe” J piwa i „piwne” oczy Marioli „oKocim spojrzeniu”. Klasyka!!!

Dziś jednak zderzyliśmy się z rzeczywistością. Otóż na rynku już zaczynają krążyć oferty wprost zmontowane pod planowane do wprowadzenia prawa. Planowane do wprowadzenia zmiany ograniczające reklamę piwa nie mają obejmować zawodowych imprez sportowych. Zwykłym śmiertelnikom regulacja ta kojarzy się z wielkimi imprezami sportowymi – głownie piłkarskimi. Nic bardziej mylnego! Już dziś w ofertach „sponsorskich” browary dostają propozycje wsparcia wydarzeń sportów niepopularnych, a nawet dziwnych, które wskazują, że mają potencjał „zawodowy”, a co za tym idzie stanowią przestrzeń reklamową. I to jest inicjatywa reprezentacji kapslarzy, kometkowców, czy rzucających beretami… tylko czekać, który z browarów podchwyci to jako pierwszy.

Drugim równie niebezpiecznym, ale prawnie dopuszczalnym, rozwiązaniem są piwa bezalkoholowe. Najwięksi producenci budując ich portfel w ofercie ze świadomością nie tworzą nowych marek, a piwa bezalkoholowe stanowią po prostu alternatywne wersje swoich alkoholowych pierwowzorów. (Co więcej są marki, które w danym barndzie oferują piwa bezalkoholowe, niskoalkoholowe i standardowe). Daje to nie tylko znaczną rozpoznawalność na starcie, dzięki ścieżkom wydeptanym przez marki podstawowe. Jednak o ile na początku drogi to piwa alkoholowe stanowiły fundament dla wzrostu bezalkoholowej braci, to w obecnej sytuacji będzie inaczej. Reklama piwa bezalkoholowego nie została zakazana, co więcej nie ma ona ograniczeń związanych z reklamą alkoholu (określonych w ustawie). Zaczniemy zatem żyć w świecie, gdzie to bezalkoholowe piwa znanych marek będą trendseterami. Będą pokazywać jak fajne są ich marki, jakie dają szczęście… a skoro mają je produkty bezalkoholowe, to i pozostałe też mają to coś. Czuję, że nowa „Łódka Bols” jeżeli do tej pory pływała po jeziorze, to lada chwila wypłynie na szerokie wody…

A ja. Ja wciąż nie mogę się nadziwić, dlaczego zmiany wprowadzane są po to, żeby były. Dlaczego nie możemy doczekać się rozwiązania problemów u źródła. A może to działania celowe, mające na celu rozwijanie kreatywności producentów oraz zatrudnionych przez nie agencji reklamowych i wizerunkowych… jeżeli tak, to się cieszę, bo wspomniane wyżej kampanie były mistrzowskie!

Co tydzień nowy felieton z cyklu „Zdaniem Błażewicza”.
Wszystkie teksty znajdziesz TUTAJ.
Nie chcesz przegapić kolejnego felietonu? Zapisz się na newslettera

fot. 123rf.com
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ