26 czerwca 2018

Eksport produkcji rolno-spożywczej, a wymiana walut

Kategoria: Aktualności

Wg wstępnych danych GUS, w 2017 r. wartość polskiego eksportu towarów rolno-spożywczych wzrosła o ponad 12% r/r i wyniosła w sumie 27,3 mld euro. Wysoka sprzedaż odbywa się jednak często kosztem marż producentów, którzy po stracie rynku rosyjskiego muszą mierzyć się z ogromną konkurencją i presją cenową. Tymczasem oszczędności i zabezpieczenia marży na zagranicznych kontraktach są możliwe i łatwo dostępne, choć jeszcze nadal nie wszyscy producenci wiedzą, gdzie ich szukać.

Eksport produkcji rolno-spożywczej, a wymiana walut

Polska agroprodukcja jest w dużym stopniu nastawiona na eksport. W przypadku niektórych sektorów, sprzedaż zagraniczna jest znacznie większa niż krajowa. Karmimy przy tym głównie Unię Europejską, w 2017 r. trafiło tam aż 81,5% całego naszego eksportu rolno-spożywczego. Najwięcej produkcji wysyłamy do Niemiec (24%), Wielkiej Brytanii (9%) oraz Holandii (6%).[1]

Gorzki smak kosztów przewalutowania

Sprzedaż na unijne, jak i pozostałe rynki oznacza konieczność zawierania kontraktów w euro lub w innych walutach, np. w dolarze czy funcie. Jak zauważa ekspert AKCENTY, międzynarodowej instytucji płatniczej specjalizującej się w kwestii wymiany walut i transakcji międzynarodowych dla firm, to bolączka wielu polskich producentów. Wahania i nieprzewidywalność notowań, niekorzystne kursy przewalutowań oferowane przez banki oraz koszty przelewów zagranicznych wpływają na ich marże ze sprzedaży. – To dodatkowe obciążenie dla agrobiznesu, bo nie dość, że wahaniom ulegają poziomy cen produktów, to jeszcze muszą mieć na uwadze kurs waluty, w której otrzymają zapłatę za dostawę. Wciąż jednak producenci rzadko szukają sposobów na ograniczanie kosztów przewalutowań i obsługi walutowej, które jak szkodniki – podjadają zyski z eksportu – zauważa Radosław Jarema, dyrektor polskiego oddziału AKCENTY i dodaje, że z problemem przewalutowań szybko się też nie pożegnamy. - Nic nie wskazuje na to aby Polska miała wkrótce przyjąć euro. A jak wykazało nasze tegoroczne badanie, aż 2/3 Polaków nie spodziewa się tego przez najbliższe 10 lat – podaje przedstawiciel AKCENTY.

Gdzie szukać lepszych warunków wymiany?

Na polskim rynku ofertę korzystnych kursów wymiany walut oraz narzędzia do zabezpieczania swojej marży przed zmianami kursów walut w czasie, agroproducenci mogą znaleźć nie tylko w bankach, ale i w instytucjach płatniczych. To firmy, które działają na rynku międzybankowym, podlegają więc ścisłemu nadzorowi banków centralnych i innych instytucji kontrolnych. Co więcej, swoją działalność prowadzą już od wielu lat, zrównując się stażem z niektórymi bankami. Przykładem jest chociażby AKCENTA, która obsługuje firmy już od ponad 20 lat, a w Polsce od 2011 r.

Instytucje płatnicze prowadzą wiele różnych usług płatniczych, ale są i takie które specjalizują się w wymianie walut i transakcjach międzynarodowych dla firm, i to także tych z sektora MŚP. Właśnie dzięki tej specjalizacji są one w stanie zaproponować wyjątkowo korzystny kurs wymiany dla przedsiębiorców, niskie lub zerowe opłaty za przelewy zagraniczne oraz specjalne narzędzia, które pozwalają w bezpieczny sposób i bez opłat chronić się przed zmianami na rynku walutowym. – Banki nie zawsze mają optymalną ofertę dla agrobiznesu pod kątem eksportu i wymiany walut, szczególnie w przypadku mniejszych zakładów produkcyjnych i gospodarstw. Owszem, w wielu innych sferach pomagają producentom w finansowej obsłudze ich działalności. Jednak, aby wymieniać waluty po lepszym kursie, nie musimy rezygnować z ich usług. Obecnie usługi finansowe mamy na wyciągnięcie ręki, transakcji dokonujemy przez internet lub mobilną aplikację. Instytucje płatnicze zajmują się samą wymianą i transakcją między kontem producenta i jego kontrahenta. Po prostu mogą to często zrobić szybciej i taniej – tłumaczy Radosław Jarema.

Polscy agroproducenci wciąż jednak w małym stopniu próbują szukać oszczędność na wymianie walut. Według eksperta AKCENTY, który często spotyka się z przedstawicielami sektora rolno-spożywczego, można tu wskazać kilka przyczyn. – W ciągu wielu lat współpracy z agrobiznesem, zauważyliśmy, że wielu producentów jest bardzo przywiązana do trybu, w jakim funkcjonuje od lat. Część z nich jest także bardzo ostrożna wobec nowych propozycji i po prostu się na nie zamyka. To wielka strata dla całego polskiego sektora rolno-spożywczego i jego eksportu, bo dzięki większym oszczędnościom na przewalutowaniach kontraktów polskie firmy mogłyby być jeszcze bardziej konkurencyjne na międzynarodowym rynku – wskazuje Radosław Jarema i dodaje, że z drugiej strony są też grupy producentów, spółdzielni, jak i branżowych stowarzyszeń, które dostrzegają, że oszczędności są na wyciągnięcie ręki i warto się nimi zainteresować. Ci, którzy spróbowali i skorzystali polecają takie rozwiązanie innym. Rekomendacje grają w polskim agrobiznesie ogromną rolę, podkreśla ekspert.

Marża bez kursowej huśtawki

Samo znalezienie najkorzystniejszej oferty wymiany danej waluty, to jednak nie wszystko, co mogą zrobić eksporterzy, chcący dobrze zarządzać tą sferą finansów swojego gospodarstwa czy zakładu produkcyjnego. Najbardziej dotkliwe dla handlujących z zagranicą producentów są zmiany notowań walutowych między zawarciem kontraktu i otrzymaniem za niego zapłaty. Od momentu negocjacji z partnerem i ustalenia ceny za dostawę danego produktu, kurs waluty, w której producent dostanie umówioną kwotę, może się zmienić. Nie da się dokładnie przewidzieć ruchów na rynku walutowym, a co za tym idzie również wysokości przyszłej marży za dostawę towaru. Jednak i na ten problem istnieje rozwiązane, stosowane już od lat przez wielu eksporterów i importerów. Jednym z najprostszych narzędzi eliminujących ryzyko związane z wahaniami kursów jest kontrakt forward.

– Forward to niezwykle prosty mechanizm polegający na tym, że producent np. borówki w czerwcu zawiera kontrakt w euro na dostawę owoców. Wysokość zapłaty liczy po kursie z dnia, w którym go zawiera i chciałby właśnie taką kwotę otrzymać po zrealizowaniu zamówienia. Kontrakt forward może zamrozić kurs z tego dnia i umożliwić wymianę po nim zapłaty od odbiorcy owoców w określonym w umowie dniu w przyszłości, np. za kilka miesięcy

– opisuje Radosław Jarema z AKCENTY. Takie kontrakty również oferują instytucje płatnicze, przy czym mają one różne warianty, o co warto dopytać jej przedstawiciela. W dodatku są one na polskim rynku oferowane za darmo. – Forward to zabezpieczenie i nie ma na celu generowanie dodatkowych zysków, choć oczywiście jest to możliwe, jeśli kurs w dniu jego realizacji będzie gorszy niż ten który „zamroziliśmy”. Największym zyskiem jest jednak pewność co do przyszłej marży oraz uniezależnienie od wahań na rynku walutowym – podkreśla ekspert AKCENTY.

[1] „Polski handel zagraniczny towarami rolno-spożywczymi“ w 2017 r., opracowanie Biura Analiz i Strategii Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa na podstawie wstępnych danych GUS, http://www.kowr.gov.pl/uploads/pliki/analizy/tygodniowe/Polski%20handel%20zagraniczny%20towarami%20rolno-spo%C5%BCywczymi%20w%202017%20r..pdf.

albin
2018-06-28
[artykuł sponsorowany]
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ