Partner serwisu
15 lipca 2025

Lipcowe żniwa pszczół – w tym roku mniej udane?

Kategoria: Aktualności

Lipiec to dla pszczelarzy czas wytężonej pracy, to miesiąc, kiedy pasieki pracują na najwyższych obrotach, a słoiki zapełniają się pachnącą, złocistą treścią. Właśnie teraz decyduje się jakość i charakter miodu, który trafi na nasze stoły. Według Polskiej Izby Miodu tegoroczne „miodowe żniwa” mogą jednak być mniej udane – nie tylko z powodu majowych przymrozków i rosnących kosztów, ale też przez chaos regulacyjny wokół klasyfikacji miodów odmianowych, który bezpośrednio odbiera pszczelarzom możliwość sprzedaży produktów premium.

Lipcowe żniwa pszczół – w tym roku mniej udane?

Miód lipowy, czyli… wielokwiatowy
Najbardziej intensywny sezon pszczelarski przypada na miesiące letnie od czerwca do sierpnia, a lipiec jest jego kulminacją. To wtedy pszczoły zbierają najwięcej nektaru, a pasieki działają pełną parą. Lipiec obfituje w kwitnące rośliny miododajne – lipy, nostrzyki, grykę, gorczycę białą, facelię, ogórecznik, chaber łąkowy, koniczynę białą i wiele innych.

– Lipiec powinien dać powody do zadowolenia. Najczęściej pozyskiwanym obecnie miodem jest lipowy – jasnozłoty, intensywnie aromatyczny, z nutą owoców i ziół. To miodowy klasyk, uwielbiany przez dzieci i dorosłych – mówi Przemysław Rujna, Sekretarz Generalny Polskiej Izby Miodu. – Miód z lipy uchodzi też za jeden z najbardziej prozdrowotnych: wspiera odporność i łagodzi napięcie nerwowe. Mamy w Polsce ten luksus, że lip rośnie dużo – to nasz miododajny skarb. O ile, oczywiście, potrafimy ten miód poprawnie sklasyfikować – bo dziś, przy obecnych przepisach, zdecydowana większość miodów lipowych trafia na rynek jako… miód wielokwiatowy, mówi Rujna.

Trudny sezon 2025
Sezon pszczelarski 2025 rozpoczął się w niełatwych warunkach. Po obiecującym kwietniu, maj przyniósł ochłodzenie i przymrozki, które zahamowały rozwój rodzin pszczelich oraz zbiór pyłku. Lipiec z kolei zaczął się suszą, a obecnie wiele regionów mierzy się z gwałtownymi opadami, które ponownie ograniczają oblot pszczół. Do tego nasilają się problemy z varrozą oraz rosnące koszty energii, transportu, leków i podatków. Szacuje się, że ceny tegorocznego miodu mogą wzrosnąć o 5–8% względem poprzedniego roku.

Problem z definicją miodu odmianowego
Najbardziej palącą bolączką branży pozostaje jednak brak precyzyjnych przepisów dotyczących klasyfikacji miodów odmianowych. Obecne regulacje nie określają minimalnych poziomów pyłku roślinnego ani nie łączą wyników analizy pyłkowej z cechami organoleptycznymi – tak jak w wielu krajach UE. W efekcie pszczelarze nie mogą udowodnić, że ich miód jest np. lipowy czy gryczany, co przekłada się na niższą cenę sprzedaży.

Środowiska pszczelarskie, wspierane przez Polską Izbę Miodu, a także środowiska naukowe apelują o zmiany. – Tylko dzięki współpracy środowisk naukowych z branżą można skutecznie budować nowoczesny i odpowiedzialny rynek – podkreśla dr hab. inż. Joanna Katarzyna Banach, prof. UWM, ekspertka ds. jakości i autentyczności żywności. – Potrzebujemy holistycznego, europejskiego spojrzenia, które połączy metody badawcze – analizę pyłkową, organoleptykę i badania chemiczne – zamiast traktować je oddzielnie, dodaje ekspertka.

Import – konieczność, nie wybór
Polska produkuje rocznie ok. 20–25 tys. ton miodu, ale nie jest w stanie zaspokoić krajowego popytu. Dodatkowym wyzwaniem pozostaje tzw. „przepszczelenie”, czyli nadmiar uli względem dostępnych pożytków. Dlatego około 70% miodów na rynku to mieszanki, w których skład wchodzi surowiec z importu – głównie z Ukrainy i Chin.

– Importowany miód podlega rygorystycznym kontrolom jakości, zgodnym z wymogami UE. Kluczowe jest transparentne etykietowanie i odpowiedzialne mieszanie – wyjaśnia Rujna.  – Chodzi o to, by zapewnić konsumentom bezpieczeństwo i wysoką jakość. Czas przestać straszyć importem – zamiast tego powinniśmy zacząć realnie rozwiązywać problemy polskiego pszczelarstwa: brak jasnych regulacji, niską rentowność pasiek i brak długofalowego wsparcia systemowego.

– Branża pszczelarska potrzebuje czegoś więcej niż dobrej pogody: wymaga przejrzystych przepisów, europejskich standardów klasyfikacji oraz realnego wsparcia dla pszczelarzy. Bez tego polski miód – mimo swojej jakości – pozostanie niedocenionym skarbem, podsumowuje Rujna.

źródło: informacja prasowa
fot. informacja prasowa
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ