Nowe amerykańskie zalecenia żywieniowe – szansa czy ryzyko dla zdrowia publicznego?
Nowe amerykańskie zalecenia żywieniowe – szansa czy ryzyko dla zdrowia publicznego? Poniżej komentarz dr Katarzyny Wolnickiej, specjalistki dietetyki, ekspertki think tanku Żywność dla Przyszłości.

Nowe amerykańskie zalecenia żywieniowe to odpowiedź na najpoważniejsze problemy zdrowotne społeczeństwa USA: narastającą otyłość, cukrzycę typu 2 oraz choroby sercowo-naczyniowe. Ich nowa forma graficzna, oparta na odwróconej piramidzie żywieniowej, ma przede wszystkim znaczenie komunikacyjne. Warto przypomnieć, że klasyczna piramida przestała być oficjalnym narzędziem zaleceń już kilkanaście lat temu, a ostatnie rekomendacje funkcjonowały w formie talerza. Powrót do piramidy i jej odwrócenie miał na celu nadanie jej większej siły medialnej - i rzeczywiście, temat wzbudził szeroką dyskusję.
Zgodnie z nowymi zaleceniami fundament diety mają stanowić białko i warzywa, a sama dieta powinna opierać się na produktach o wysokiej wartości odżywczej, niskim stopniu przetworzenia i relatywnie niskiej gęstości energetycznej, zgodnie z hasłem „jedz prawdziwą żywność”. Z punktu widzenia dietetyki jest to kierunek racjonalny. Na plus należy zapisać wyraźne podkreślenie roli warzyw, błonnika, mikrobiomu jelitowego oraz ograniczania cukrów dodanych i żywności wysokoprzetworzonej - czyli elementów, które od lat pozostają filarami profilaktyki chorób przewlekłych.
Pomimo umieszczenia produktów zbożowych pełnoziarnistych na dole piramidy, zalecenia opisowe wskazują na rekomendację 2-4 porcji produktów zbożowych z pełnego przemiału ziarna, takich jak razowe pieczywo, płatki owsiane, razowy makaron i kasze.
Mięso na szczycie, rośliny na końcu. Czy to dobry kierunek?
Jednocześnie jednak sposób przedstawienia białka w zaleceniach wymaga uwagi. Choć w dokumencie wspomniano o białkach roślinnych, takich jak fasola, groch czy soczewica, to w hierarchii zaleceń w grafice mięso pojawia się jako pierwsze, a białka roślinne na końcu. Przy jednoczesnym silnym nacisku na mięso, bezpośrednim wymienianiu masła i łoju wołowego jako jednych z zalecanych (obok olejów typu oliwa z oliwek) oraz akcentowaniu pełnotłustego nabiału, w praktyce bardzo trudno będzie zrealizować inne oficjalne zalecenie - czyli utrzymanie spożycia tłuszczów nasyconych poniżej 10% energii z diety. Pojawiające się w opisowej części zalecenie ograniczania nasyconych tłuszczów jest zgodne z konsensusem środowisk naukowych. To właśnie ta niespójność przekazu budzi niepokój w środowisku naukowym i pozostawia pole do nadinterpretacji.
Ile białka? Kluczowe jest źródło, nie ilość
Eksperci podkreślają, że białko samo w sobie nie jest problemem w diecie Amerykanów. Większość populacji już teraz spożywa więcej białka, niż przewidywały wcześniejsze normy. Zwiększenie rekomendowanej podaży z 0,8 do 1,2-1,6 g/kg masy ciała może mieć uzasadnienie w określonych grupach - np. pozwala utrzymywać masę mięśniową u osób dojrzałych i starszych czy w trakcie redukcji masy ciała, wpływa na odczucie sytości posiłków. Kluczowe pytanie brzmi nie „ile”, lecz z jakich źródeł. Dostępne dane naukowe są w tej kwestii spójne: zarówno białka zwierzęce, jak i roślinne mogą pokrywać zapotrzebowanie organizmu, ale częstotliwość i ilość spożycia mięsa - zwłaszcza czerwonego i tłustego - ma znaczenie dla zdrowia.
Choć nowe, amerykańskie zalecenia ponownie włączają czerwone mięso do rekomendowanych źródeł białka, eksperci sugerują, by ograniczać je do maksymalnie kilku porcji tygodniowo. Dieta planetarna zakłada maksymalnie 1-2 porcje w tygodniu. Nadmierne spożycie czerwonego i przetworzonego mięsa wiąże się bowiem ze zwiększonym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych oraz niektórych nowotworów - i te dowody naukowe nie zniknęły wraz ze zmianą narracji. Chociaż nowe amerykańskie zalecenia rekomendują unikanie żywności wysokoprzetworzonej, czyli także przetworzonego mięsa typu kiełbasy i wędliny, ta rekomendacja nie wybrzmiewa wprost.
Podobne wątpliwości dotyczą nabiału. Choć zalecenia dopuszczają pełnotłuste produkty mleczne, środowiska kardiologiczne wskazują, że u osób z czynnikami ryzyka sercowo-naczyniowego korzystniejszym wyborem pozostaje nabiał niskotłuszczowy. Tak również skomentowała nowe zalecenia American Heart Association.
Ekologia na marginesie
W tym miejscu nie sposób pominąć kontekstu środowiskowego, który w nowych amerykańskich zaleceniach praktycznie nie wybrzmiewa. Tymczasem badania nad dietą planetarną oraz wzorcami żywieniowymi, takimi jak dieta śródziemnomorska, pokazują jasno, że diety oparte na produktach pochodzenia roślinnego są korzystne dla zdrowia człowieka i jednocześnie mniej obciążające dla środowiska. Większy udział warzyw, roślin strączkowych i pełnoziarnistych produktów zbożowych oraz ograniczenie czerwonego mięsa oznaczają niższy ślad środowiskowy i mniejsze zużycie zasobów naturalnych. Nowe zalecenia z USA nie tylko nie akcentują tego związku, ale też nie wprowadzają żadnych ilościowych ograniczeń dotyczących czerwonego mięsa, co wyraźnie odróżnia je od założeń diety planetarnej.
Podsumowanie: wartościowe elementy, ale i ryzyko nadinterpretacji
Nowe amerykańskie zalecenia żywieniowe zawierają wiele wartościowych elementów, zwłaszcza w zakresie promowania warzyw, zbóż z pełnego przemiału, ograniczania cukrów dodanych i żywności wysokoprzetworzonej. Jednocześnie ich uproszczony przekaz graficzny oraz niespójność między komunikatem a treścią merytoryczną mogą prowadzić do nadinterpretacji – szczególnie w odniesieniu do mięsa i tłuszczów nasyconych. Warto również pamiętać, że są to zalecenia tworzone z myślą o populacji amerykańskiej. W Polsce dysponujemy własnymi rekomendacjami -Talerzem Zdrowego Żywienia – dostosowanymi do naszych realiów zdrowotnych, kulturowych i środowiskowych, i to one powinny pozostać głównym punktem odniesienia dla konsumentów.


Komentarze