Partner serwisu

Polska wódka pojedzie do Chin?

Kategoria: Alkohole

Do tej pory nasz rodzimy rynek zalewany był towarami z Chin. Teraz Europa promuje się w Chinach ze swoimi produktami, a Polskę reprezentuje w tej promocji nasz tradycyjny produkt – wódka. O możliwościach chińskiego rynku i potencjalnych zagrożeniach mówi Leszek Wiwała, prezes Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy.

Polska wódka pojedzie do Chin?

Był pan przez kilka dni w Chinach jako członek unijnej misji handlowej pod przewodnictwem komisarza ds. rolnictwa i rozwoju obszarów wiejskich Daciana Ciolosa. Jaki cel miała ta wizyta?
      Głównym celem delegacji było zaprezentowanie polityki jakościowej Unii Europejskiej w sektorze spożywczym, a w szczególności ukazanie bogatej tradycji produktów regionalnych oraz zasad ochrony oznaczeń geograficznych. Śmiało można powiedzieć, że zamiarem komisarza Ciolosa oraz towarzyszących mu osób była promocja europejskiej żywności. Miałem przyjemność reprezentować polski przemysł spirytusowy, a zwłaszcza producentów polskiej wódki. Fakt, iż zostałem zaproszony do udziału w wyjeździe świadczy o tym, że nasze wódki są w Brukseli doceniane.
       Promocja miała na celu pokazanie bogactwa i różnorodności smaku unijnych produktów, ich wielowiekowej tradycji oraz wysokiej jakości zapewnionej przez  strzeganie wspólnotowych norm. Chcieliśmy też zachęcić chińską administrację do szerszego otwarcia ich rynku na nasze wyroby. Równie ważne było zwrócenie uwagi na konieczność objęcia ich ochroną, gdyż w Państwie Środka zdarzają się przypadki podrabiania europejskiej żywności, w tym także napojów spirytusowych. W Chinach można kupić m.in. robione na miejscu pseudo-szkockie whisky czy rzekomo oryginalne koniaki.

Jak ocenia pan efekty misji? Czy udało się osiągnąć zamierzone cele?
       O tym przekonamy się dopiero za jakiś czas. To nie były negocjacje handlowe, po których od razu wiadomo, czy udało się zdobyć kontrakt czy nie. Przekazaliśmy chińskim urzędnikom odpowiednią wiedzę, z nadzieją, że przekona ich to do szerszego otworzenia rynku i chronienia oryginalnych producentów. Informacje, które otrzymali, są rzetelne i zgodne z prawdą. Teraz wszystko zależy od woli politycznej i od skalkulowania interesów ekonomicznych.

W jaki sposób Chiny ograniczają import do swojego kraju?

Leszek Wiwała, prezes Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy: – Można zaryzykować żart, że najwyraźniej Chińczycy są znacznie sprawniejsi w eksporcie niż w imporcie.
Zdjęcie: ZP PPS


        Odbywa się to na dwa sposoby. Pierwszy, nieoficjalny, to po prostu utrudnienia wynikające z niedoskonałości chińskiej biurokracji. Często zdarza się, że urzędnik celny doszuka się jakichś uchybień, błędów w tłumaczeniu, braku jakiejś drobnej opłaty. Niekoniecznie w tle musi być oferta korupcyjna, czyli propozycja szybkiego rozwiązania zaistniałego problemu. To nie są może jakieś wielkie problemy nie do pokonania, ale jest to dość uciążliwe nawet dla dużych producentów, zwłaszcza kiedy towar czeka w porcie na rozwiezienie po kraju. Można zaryzykować żart, że najwyraźniej Chińczycy są znacznie sprawniejsi w eksporcie niż w imporcie.
       Innym, znacznie poważniejszym problemem są ograniczenia formalne wynikające z obaw, zupełnie nieuzasadnionych, dotyczących jakości europejskich wyrobów. Chińska Administracja Norm (odpowiednik Polskiego Komitetu  Normalizacyjnego) przygotowała standardy dla napojów spirytusowych, w których wprowadzono najbardziej restrykcyjne na świecie wymogi dotyczące metanolu. Według normy GB/T 11858–2008 dotyczącej wódki, maksymalny poziom metanolu określono na 5 g na 100 litrów 100% alkoholu. Co ciekawe, to znacznie poniżej progu wykrywalności podstawowymi metodami laboratoryjnymi!

W jaki sposób może to stanowić zagrożenie dla naszego eksportu?
       Tak wyśrubowana norma nie stanowi problemu dla polskiej wódki w wersji czystej, czyli znakomitej większości naszej produkcji. Jednakże już w przypadku wódek smakowych tak niski dozwolony poziom metanolu wymaga zmian tradycyjnych metod produkcyjnych i to w drastyczny sposób. Nie można np. stosować dodatków maceratów lub destylatów.
      Poziom metanolu wymagany przez Chińczyków jest znacznie niższy niż jakiekolwiek wymagania zdrowotne. Dla porównania – norma unijna zezwala, by np. w okowicie z gruszek Williams poziom metanolu wynosił 150 g na 100 litrów 100% alkoholu.

Jakie jest w tej sprawie nasze i unijne stanowisko?
        Komisja Europejska zaproponowała, aby w sprawie napojów spirytusowych Chiny wzorowały się na przepisach unijnych, czyli na Rozporządzeniu Rady i Parlamentu Europejskiego nr 110/2008. Być może misja, w której brałem udział, przyniesie przełom w tej sprawie. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że Pekin stoi przed dużą pokusą, aby zastosować administracyjne metody w celu utrudnienia importu. Jest to łatwe zwłaszcza w przypadku napojów alkoholowych, gdzie zawsze do pobudek ekonomicznych można dopisać zdrowotną fasadę. Takie ryzyko jest realne zwłaszcza po serii skandali ze skażoną żywnością, jakie miały miejsce w ciągu ostatnich kilku lat.

Czy o chiński rynek warto w ogóle walczyć?
        Czy warto walczyć o ponad 1,3 mld potencjalnych konsumentów? W tej liczbie zawiera się licząca kilkaset milionów osób młoda i dynamiczna klasa średnia, która chce żyć na modłę zachodnią. Wszystko co europejskie jest w oczach Chińczyków atrakcyjne. Obejmuje to zarówno sposób spędzania wolnego czasu, styl ubierania się, jak i dietę.
        Należy pamiętać, że koszty obecności w Chinach są duże, co wynika chociażby z trudności logistycznych. To również olbrzymie wyzwanie, wynikające z różnic kulturowych i odmiennych procedur. Dlatego w perspektywie krótkoterminowej wejście na rynek Państwa Środka może być nieopłacalne. Ale jeśli spojrzeć na takie przedsięwzięcie z perspektywy wieloletniej, to w Chinach po prostu trzeba być. Spożycie napojów spirytusowych w krajach wysoko rozwiniętych jest mniej więcej stałe bądź wręcz spada. Aby nie ulec przewadze konkurencji, należy znaleźć nowych konsumentów – a tych jest bardzo dużo w Chinach, Indiach czy Brazylii.

Czy wkrótce pod chińskimi dachami zagości polska wódka? Najbliższe lata pokażą….

Jak można scharakteryzować chiński rynek alkoholi?
       Nie mam w tej dziedzinie eksperckiej wiedzy, mogę więc podać jedynie przybliżone dane, dotyczące tylko rynku mocnych trunków. W ciągu ostatniej dekady chińskie spożycie napojów spirytusowych zwiększyło się o ponad 50% i skoczyło z niecałych 4,8 mld l w 2000 r. do ponad 7,3 mld l w 2010 r. Natomiast w całej Unii Europejskiej w ubiegłym roku spożycie napojów spirytusowych było o blisko 2/3 niższe i wyniosło 2,7 mld l.
       Tradycyjne chińskie napoje spirytusowe zwane baijiu smakują zupełnie inaczej niż znane nam trunki. Wydzielają słodkawy zapach, a smakiem niektóre z nich przypominają nasz bimber z posmakiem landrynek. Problemem producentów alkoholi, takich jak: wina gronowe, whisky, koniaki czy giny jest przekonanie chińskich konsumentów do zupełnie nowych, obcych wrażeń smakowych. To, co dla jednych jest problemem, dla nas może być szansą. Wódki czyste nie mają bowiem swojego wyrazistego, intensywnego smaku czy zapachu, dlatego mogą być składnikiem drinków odpowiadających azjatyckim gustom. Zdaniem znawców chińskiej kuchni – polskie wódki doskonale mogą się komponować np. z zieloną herbatą, a to właśnie w takiej formie Chińczycy często spożywają napoje spirytusowe.

Czy polskie firmy, w tym członkowie ZP PPS, mają świadomość znaczenia chińskiego rynku?
       Polskie wódki już są na chińskim rynku i cieszą się tam sporą popularnością. Należy tu przede wszystkim wymienić Wyborową i Belvedere. Chciałbym jednak, aby ich obecność była większa, a także, żeby do tego grona dołączyły i inne marki. Kilka spośród firm zrzeszonych z ZP PPS podejmuje już odpowiednie działania. Na szczęście mogą przy tym liczyć na wsparcie naszej dyplomacji. Podczas mojej wizyty w Chinach w naszej ambasadzie w Pekinie odbyło się seminarium, którego celem było zaprezentowanie wódek oraz miodów pitnych chińskim dystrybutorom. Ekspansja do Chin będzie jednak trudna bez większego otwarcia rynku i chronienia legalnych producentów. Mam jednak nadzieję, że wszystko jest na dobrej drodze i Chiny staną się nie tylko potężnym eksporterem, ale i cennym rynkiem zbytu – również dla naszych wódek.

Wywiad został opublikowany w magazynie "Agro Przemysł" nr 2/2011

źródło fot.: www.sxc.hu

 

 

 

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ