Partner serwisu

Ile piją Polacy?

Kategoria: Alkohole

Na ilość spożywanych napojów alkoholowych może mieć wpływ wiele czynników, m.in. bezrobocie, wzrost akcyzy bądź podatku VAT. W efekcie alkohol dłużej lub krócej „zalega” na półkach sklepowych. Jakie są bieżące dane o krajowym spożyciu napojów spirytusowych w Polsce w roku 2011? Jakie rysują się tu prognozy na najbliższe miesiące?

Ile piją Polacy?

     Polska gospodarka należy do jednej z najprężniej rozwijających się w Europie Środkowej. Przeciętny rodak, w przeciwieństwie do sąsiadów, przez ostatnie kilkanaście lat z każdym rokiem się bogacił, więc stać go było na zakup większej ilości towarów. W 2009 r., gdy wiele państw na świecie nie radziło sobie ze skutkami kryzysu w sektorze finansowym, Polska, jako jedyne państwo członkowskie Unii Europejskiej, miała wzrost gospodarczy (o 1,7% PKB). W efekcie w tamtym czasie poziom ogólnego spożycia indywidualnego w kraju wzrósł o 2,1%.

 Spadek w 2009…
     W ciągu ostatnich dziesięciu lat rynek napojów spirytusowych osiągnął najwyższy poziom w 2008 r., kiedy do oficjalnego obrotu trafiło ok. 330 milionów litrów obj. destylowanych trunków. Mimo poprawy zasobności portfeli konsumenckich, w 2009 r. spożycie mocnych trunków spadło do 309,5 milionów litrów obj. Podstawowym powodem kurczenia się rynku mocnych trunków był wzrost cen związany z podwyżką akcyzy. Z początkiem 2009 r. stawka tego podatku na napoje spirytusowe wzrosła o 9% (z 4550 zł do 4960 zł za l 100% alkoholu). Przed podwyżką udział podatków (akcyzy i VAT) w najbardziej popularnych wódkach wynosił ok. 2/3 końcowej ceny. Producenci początkowo przerzucili całość podwyżki na konsumentów, co przełożyło się na wzrost cen wódek ekonomicznych na półkach sklepowych o ok. 1,5 zł. Szybko okazało się, że klienci najtańszych wódek są bardzo wrażliwi cenowo. Rynek zaczął się kurczyć,  więc producenci byli zmuszeni obniżyć cenę i wziąć część podwyżki na swoje barki. Tym samym znacznie wzrósł poziom konkurencji na rynku.


…i w 2010

     Wydawało się, że 2010 r. będzie bardziej spokojny. Mimo zwiększenia tempa rozwoju gospodarczego do 3,8% PKD, dostawy napojów spirytusowych na rynek nadal spadały. Dane z największych przedsiębiorstw pokazują, że rynek mocnych trunków wyniósł ok. 302,5 mln litrów obj. Niewątpliwie na zahamowanie tempa spadku sprzedaży miały wpływ duże promocje w drugiej połowie 2010 r., które towarzyszyły wprowadzaniu na rynek kolejnych wersji czystych pod znanymi markami wódek smakowych. Przy założeniu, że małe i średnie firmy zwiększyły swoją skuteczność w ubiegłym roku można spodziewać się, że dostawy mocnych trunków wyniosły nawet ok. 305 mln obj. W tym najbardziej optymistycznym wariancie rynek napojów spirytusowych w ubiegłym roku był o blisko 5 mln l obj. mniejszy niż w roku poprzedzającym.

 Czemu spadek?
      Gdy porównamy dostawy rynkowe w 2010 r. i w 2008 r. to okazuje się, że w ciągu 2 lat legalny rynek skurczył się o ok. 25 mln l obj. wódki. W związku z tym nasuwa się pytanie, czy Polacy piją mniej, czy też, zamiast zakupów w legalnym sklepie, wolą skorzystać z pomocy zaradnego sąsiada. W niektórych komentarzach do spadku sprzedaży alkoholu można było usłyszeć zdecydowane tezy, że Polacy piją mniej z powodu kryzysu. Takie uogólnienie jest wielce wątpliwe, gdyż trudności gospodarcze ominęły nasz kraj. Nie można wykluczyć, że kryzysowe komunikaty w mediach mogły wpłynąć na ograniczenie spożycia przez część konsumentów. Jednocześnie warto pamiętać, że Polakom łatwo przychodzi deklarować, iż w „czarnej
godzinie” w pierwszej kolejności będziemy ograniczali wydatki na słodycze i alkohol, jednak z wykonaniem takiego postanowienia nie jest już tak łatwo. Nie można zapominać, że właśnie spożywanie słodyczy i alkoholu wpływa na poprawę samopoczucia, co może okazać się zgubne dla osób szukających szybkiej pociechy (jeżeli zapomną o umiarze).
     Powracając do pytania o spadek legalnej sprzedaży zakładam, że część konsumentów ograniczyła spożycie z powodu wzrostu cen, a niektórzy znaleźli zaspokojenie swych potrzeb w alkoholu z nieoficjalnego źródła. Przy obecnym stanie wiedzy nie sposób jednoznacznie stwierdzić, czy na 25 mln l obj. spadku sprzedaży za 20 mln odpowiada ograniczenie konsumpcji, a reszta to wzrost nielegalnego rynku, czy też odwrotnie, albo jeszcze zupełnie inaczej.
    Mimo wątpliwości dotyczących przyczyn kurczenia się rynku napojów spirytusowych pewne jest to, że w minionym roku ogólne nastroje konsumenckie znacznie się pogorszyły. W czwartym kwartale 2010 r. rozpoczął się bardzo trudny okres dla całego rynku towarów szybko rotujących. Nie dotknął on jedynie sektora piwowarskiego. Konsumpcja piwa w ubiegłym roku wzrosła o ponad 250 milionów litrów obj. z 3.408.800 l w 2009 r. do to 3.434.300 l w 2010 r. Co ciekawe, największy wzrost dostaw piwa na rynek został osiągnięty właśnie w IV kwartale ubiegłego roku. W tym samym okresie konsumenci artykułów spożywczych ograniczyli zakupy w tzw. kanale tradycyjnym i ruszyli do dyskontów, by znaleźć jak najkorzystniejsze ceny. Było to szczególnie widoczne na rynku mocnych trunków.
     Negatywne trendy konsumenckie przełożyły się na pesymistyczne prognozy dotyczące sytuacji gospodarczej oraz krajowego spożycia na 2011 r. Wstępne dane ogólne GUS za pierwszy kwartał potwierdzają zakładane wcześniej spadki. Sprzedaż detaliczna żywności (w tym napojów) oraz wyrobów tytoniowych wypadła wyjątkowo słabo, zwłaszcza w styczniu oraz marcu (odpowiednio o 4,4% i 9% mniej niż w roku 2010).

Warunki gospodarcze, wyższa stopa bezrobocia to główne czynniki wpływające na konsumpcję napojów alkoholowych.

 Wódka w dół, whisky w górę
     Potwierdzają to dane AC Nielsen, który analizuje sprzedaż detaliczną napojów alkoholowych. Monitorowana część rynku wódki w okresie kwiecień 2010 r. - marzec 2011 r. spadła o 5,4% w porównaniu z 12 wcześniejszymi miesiącami. Zestawienie sprzedaży detalicznej w I kwartale 2011 r. i 2010 r. wskazuje na jeszcze większy spadek konsumpcji wódki o 6,4%. Znacznie lepiej wypada pozostała część rynku detalicznego napojów spirytusowych (poza wódką), w szczególności stały trend zainteresowania whisky. Ten pozytywny trend utrzymał się także w I kwartale  br., jednak wolumen sprzedaży napojów spirytusowych innych niż wódka jest na tyle mało znaczący, że nie równoważy spadku sprzedaży detalicznej wódki.
    Trochę lepiej wypadł rynek hurtowy żywności, który w I kwartale odnotował nieznaczne wzrosty w porównaniu z analogicznym okresem minionego roku. Podobną tendencję można dostrzec w dostawach napojów spirytusowych na rynek, które w pierwszych trzech miesiącach br. wyniosły 26,9 mln l 100% alkoholu. Ten wynik w porównaniu z 25,8 mln l 100% alkoholu w I kwartale 2010 r. dał wzrost o 4,3%. Poprawa sytuacji na rynku hurtowym oznacza, że przedsiębiorcy zakładali poprawę trendów konsumpcyjnych.
     Wstępne dane GUS za kwiecień, ku zaskoczeniu większości analityków, pokazują znaczną poprawę sprzedaży detalicznej, która ogółem wzrosła o 13,6% w porównaniu z kwietniem 2010 r. Jest to największy wzrost od lutego 2008 r. Najszybciej, gdyż aż o 36,2% rosły zakupy odzieży i obuwia. Sprzedaż detaliczna żywności (w tym napojów) oraz wyrobów tytoniowych wzrosła jedynie o 4,9%. To dobry wynik, zważywszy na prognozowane spadki.
     Nastroje konsumenckie nadal są dość słabe, jednak poprawa sprzedaży detalicznej wpłynęła także na utrzymaniu pozytywnego trendu na hurtowym rynku żywności, który wzrósł o 14,8% w porównaniu z kwietniem 2010 r. Nie są jeszcze dostępne dane szczegółowe dotyczące poszczególnych branży, ale można pokusić się o stwierdzenie, że konsumpcja napojów spirytusowych w I połowie 2011 będzie nieznacznie lepsza niż w I połowie 2010 r. Na zmiany poziomu spożycia będą miały wpływ przede wszystkim ogólne warunki gospodarcze. Stopa bezrobocia w kwietniu wyniosła 12,6% wobec 13,1% w marcu br. Mimo wszystko jest to wynik gorszy niż w kwietniu 2010 r., kiedy to ta stopa wyrosła 12,4%. Słabsze zatrudnienie może mieć negatywny wpływ na konsumpcję.
    Oficjalne prognozy wzrostu gospodarczego o ok. 4% PKD zachęcają do pozytywnego patrzenia w przyszłość. Mimo tego, poważnym czynnikiem ryzyka jest rosnąca inflacja, która ogranicza realne dochody konsumenckie. Warto jednak zauważyć, że z powodu nasilonej konkurencji na rynku napojów spirytusowych, mimo wzrostu kosztów produkcji w ciągu minionych dwóch lat, ceny co do zasady nie były podwyższane, co oznacza, że inflacja nie ma aż takiego wpływu na ograniczenie siły nabywczej konsumentów.
     Należy zwrócić uwagę na demografię. Populacja potencjalnych klientów, czyli osób pełnoletnich ciągle rośnie, jednak społeczeństwo wyraźnie się starzeje. Z bardzo niskim współczynnikiem dzietności w dłuższej perspektywie liczba konsumentów będzie spadała. Rynek będzie mógł to odczuć dopiero za kilka lat.
     Do pozytywnych prognoz na 2011 r. zachęcają też dane o obrocie whisky. Od wejścia do UE spożycie tego napoju wzrasta o 20-30%. Tendencja ta utrzymała się także w I kwartale br. Potwierdza to też fakt, że Polacy cały czas się bogacą i m.in. dlatego szukają droższych produktów. Bez wątpienia jest to powiązane również z powrotem licznych młodych ludzi z pracy za granicą, gdzie zetknęli się z inną kulturą picia trunków innych niż wódka.
     Cały rynek napojów spirytusowych jest w dużej mierze nasycony. Raczej nie ma miejsca na znaczne wzrosty konsumpcji. Z pewnością będą zachodziły zmiany w udziałach poszczególnych kategorii napojów spirytusowych w rynku mocnych trunków. Czyste wódki nadal będą dominowały, ale z roku na rok ich udział raczej będzie się kurczył. Kierunek rozwoju rynku jest zawsze niewiadomą. O tym, jak wypadnie sprzedaż napojów spirytusowych w całym roku, mogą zadecydować także ewentualne zmiany właścicielskie.
     Oczywiście organy państwowe mają szereg instrumentów, które mogą skutecznie ograniczyć legalny rynek przez wzrost cen czy też utrudnienia w działaniu producentów. Jeżeli sytuacja budżetu nie będzie tragiczna, to po wyborach parlamentarnych nie powinniśmy oczekiwać podwyżki akcyzy. Moim zdaniem kultura spożywania alkoholu w Polsce rośnie, dlatego w ciągu najbliższych kilku lat nie spodziewałbym się żadnych gwałtownych zmian legislacyjnych w zakresie ograniczenia dostępności napojów alkoholowych.

Autor: Leszek Wiwała, prezes Związku Pracodawców Polskiego Przemysłu Spirytusowego

Artykuł został opublikowany w magazynie "Agro Przemysł" nr 3-4/2011

Źródło fot.: www.sxc.hu

 

 

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ