Partner serwisu
03 stycznia 2019

Rynek pod lupą Inspekcji Handlowej

Kategoria: Aktualności

Polacy nie rozróżniają poszczególnych instytucji konsumenckich. Dlatego, mimo iż Inspekcja Handlowa może pomóc w wielu sprawach, to konsumenci rzadko się do niej zwracają. Sama boryka się z wieloma problemami: ograniczonym budżetem, dużą rotacją pracowników i starzejącą się kadrą. Tymczasem wyniki kontroli produktów przeprowadzonych przez Inspekcję nie są optymistyczne. Przeprowadzone przez nią testy wyrobów z rynku polskiego i zachodnioeuropejskiego w kilkunastu przypadkach wykazały podwójną jakość produktów. 

Rynek pod lupą Inspekcji Handlowej

Inspekcja Handlowa ma rozległe kompetencje. Jest wyspecjalizowanym organem kontrolnym powołanym do ochrony interesów i praw konsumentów. Przeprowadza kontrole produktów, usług oraz działań przedsiębiorców. Ma zapobiegać takim zjawiskom jak m.in.: fałszowanie lub niewłaściwe oznakowanie sprzedawanych towarów, wprowadzanie do obrotu wyrobów niespełniających wymagań bądź produktów niebezpiecznych. Zadaniem Inspekcji jest także ochrona interesów konsumentów. Inspekcja udziela porad w sprawach konsumenckich, przyjmuje również skargi, podejmuje mediacje, prowadzi stałe sądy polubowne.

Tymczasem, jak wynika ze zleconych przez NIK badań opinii społecznej, większość  dorosłych Polaków nie wie, czym zajmuje się Inspekcja Handlowa. Nie rozróżnia także kompetencji poszczególnych instytucji odpowiadających za sprawy konsumenckie. Instytucjami postrzeganymi przez Polaków jako udzielające obywatelom pomocy w sprawach konsumenckich są przede wszystkim rzecznicy konsumentów oraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.  Do nich też najczęściej zwracają się konsumenci w razie problemów. Jednak NIK zauważa, że więcej niż co trzeci Polak nie zna żadnej instytucji publicznej mogącej udzielić obywatelowi pomocy przy dochodzeniu praw konsumenckich.

Brak wiedzy na temat instytucji zajmujących się sprawami konsumentów powoduje, że ludzie rzadko się do nich zwracają. Z ich pomocy korzystało w ciągu ostatnich kilku lat zaledwie 6,4 proc. dorosłych Polaków.

Najwyższa Izba Kontroli zbadała, czy Inspekcja Handlowa zapewnia ochronę interesów i praw konsumenta.  NIK ocenia, że rzetelnie wykonywała ona powierzone jej obowiązki. Nie stwierdzono istotnych nieprawidłowości w prowadzonych przez Inspekcję kontrolach ani w wynikających z nich postępowaniach administracyjnych. Inspekcja Handlowej działała prawidłowo, zapewniając ochronę interesów i praw konsumenta.

Inspekcję Handlową tworzą Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów  oraz 16 Wojewódzkich Inspektoratów Inspekcji Handlowej (WIIH), wchodzących w skład administracji rządowej w województwie.  Wojewódzcy Inspektorzy odpowiadają zarówno przed wojewodą, jak i merytorycznie przed prezesem UOKiK. Ten np. zleca wojewódzkim inspektoratom kontrole.

Zdaniem NIK ta podwójna podległość jest niekorzystna z punktu widzenia efektywnego zarządzania. Izba stwierdziła niewielki wpływ oraz znikome zainteresowanie wojewodów działalnością WIIH, w przeciwieństwie do aktywności prezesa UOKiK. Nadzór pierwszych ogranicza się jedynie do spraw administracyjnych, np. zapewnienia środków na działalność. W obecnym modelu zarządzania może dojść do sytuacji, gdy Prezes UOKiK zleci WIIH przeprowadzenie kontroli, które nie zostaną sfinansowane przez wojewodę.  Ustanowienie wyłącznego podporządkowania WIIH Prezesowi UOKiK de facto usankcjonowałyby faktyczne relacje występujące pomiędzy tymi organami. Możliwość kształtowania budżetu całej Inspekcji Handlowej dałaby Prezesowi UOKiK realne narzędzie do adekwatnego zarządzania wszystkimi jednostkami Inspekcji.

Ponad 40 proc. kontroli Inspekcji Handlowej dotyczyło żywności

W okresie objętym kontrolą (lata 2014 - 2017 I półrocze) zbadane przez NIK wojewódzkie inspektoraty IH zrealizowały łącznie ponad 48 tys. kontroli, głównie artykułów rolno-spożywczych (ponad 40 proc. kontroli). Kontrolowano także m.in. produkty nieżywnościowe i usługi, bezpieczeństwo produktów oraz, czy spełniają one wymagania określone w normach i dyrektywach.

Wyniki kontroli Inspekcji nie są optymistyczne i świadczą o tym, że rynek wymaga dalszych intensywnych inspekcji. W obszarze spełniania wymagań określonych przez normy i dyrektywy zostało zakwestionowanych ponad 38 proc. pobranych partii produktów, które znajdowały się w ponad 45 proc. skontrolowanych placówkach. W ramach kontroli ogólnego bezpieczeństwa produktów wątpliwości Inspekcji wzbudziło ponad 29 proc.  partii (w 30 proc. placówek objętych kontrolami). W przypadku produktów żywnościowych i artykułów spożywczych zakwestionowano nieco ponad 19 proc. partii lecz uchybienia dotyczyły 60 proc.  skontrolowanych placówek i sklepów. Względnie pozytywnie wypadły badania jakości paliw - zakwestionowano ponad 4 proc. pobranych próbek, a odsetek nieprawidłowości wykazuje tendencję malejącą: od 6 proc. w 2014 r. do ponad 2 proc. w I połowie 2017 r.

W konsekwencji stwierdzanych nieprawidłowości WIIH wszczęły ponad 5 tys. postępowań administracyjnych. Wydano ponad 6 tys. decyzji nakładających blisko 4 tys. kar pieniężnych o łącznej wartości ponad 2,7 mln zł. Jednak NIK stwierdziła nieprawidłowości w egzekwowaniu nałożonych kar pieniężnych.

Inspekcja porównała jakość produktów z Polski i Europy Zachodniej

Według zleconego przez NIK badania opinii społecznej  większość dorosłych Polaków uważa, że produkty chemii domowej i artykuły spożywcze dostępne w Polsce są jakościowo gorsze od produktów tych samych marek oferowanych na rynkach zachodnioeuropejskich.

W przypadku chemii domowej z opinią o jej niższej jakości zgadza się blisko 3/4 respondentów, przy czym aż 2/5 ogółu wyraża takie zdanie w sposób zdecydowany. Wobec artykułów spożywczych pogląd o ich niższej jakości podziela ponad połowa dorosłych Polaków.

W listopadzie 2017 r. i w  II kwartale 2018 r. Inspekcja Handlowa, w oparciu o program opracowany przez prezesa UOKiK, porównała jakość produktów oferowanych konsumentom z Polski i Europy Zachodniej. Sprawdzono jakość 101 par produktów.  Istotne różnice dotyczyły 12 produktów. Częściej niższą jakość wykazywały produkty przeznaczone na polski rynek. Według wyników badań przeprowadzonych przez Inspekcję Handlową,  zdarzało się na przykład, że jedne z chipsów paprykowych były smażone na oleju palmowym, zawierały glutaminian monosodowy oraz miały wyższą zawartość tłuszczu. Tymczasem niemieckie chipsy smażone były na oleju słonecznikowym, bez wzmacniacza smaku. Jedna z czekolad z orzechami kupiona w polskim sklepie miała mniej orzechów niż  ta z rynku niemieckiego, a ciastka herbatniki w Polsce miały nieco większe opakowanie, ale zawierały o 25 g produktu mniej. Z kolei jedna z kaw jest mocniejsza u naszych zachodnich sąsiadów.

Należy jednak dodać, że w dwóch przypadkach produkty przeznaczone na polski rynek były lepsze. Na przykład jedna z czekolad produkowana dla polskiego konsumenta zawierała mniej zamiennika tłuszczu kakaowego i miała lepszą jakość.

Z badania przeprowadzonego przez Inspekcję Handlową wynika także, że 22 produkty były droższe w Polsce niż w Niemczech.

UOKiK zastrzega jednak, że próba badania jest jednak zbyt mała, żeby odnosić je do całego rynku.

Wyniki testów porównawczych Urząd przekaże do Komisji Europejskiej, która zajmuje się problemem podwójnej jakości żywności na rynkach Unii Europejskiej.  Wcześniej testy porównawcze produktów zostały przeprowadzone także w innych państwach członkowskich z Europy Środkowo - Wschodniej m.in. w Chorwacji, Czechach, Słowacji i na Węgrzech. Stwierdzono w nich, że istnieje zjawisko podwójnej jakości. Komisja Europejska analizuje problem. Twierdzi, że z jednej strony swobodny przepływ towarów nie oznacza koniecznie, że wszystkie produkty muszą być identyczne. Przedsiębiorcy mogą sprzedawać towary o różnym składzie lub właściwościach, pod warunkiem że w pełni przestrzegają ustawodawstwo UE. Nawet produkty sprzedawane pod tą samą marką mogą mieć różne cechy uzasadnione czynnikami, takimi jak miejsce wytworzenia lub preferencje klientów. Jednak, z drugiej strony, to, co może niepokoić, to wprowadzanie do obrotu towarów pod tą samą marką, ale z różnym składem, w sposób, który może wprowadzać konsumenta w błąd. Komisja Europejska zastrzega, że w Unii, w której wszyscy są równi, nie może być konsumentów drugiej kategorii.

Jednak NIK zauważa, że organy kontroli nie mogą zakazać udostępniania na rynku wyrobów, które spełniają wszystkie wymagania, tylko dlatego, że mają inny poziom jakości, np. inną zawartość tłuszczu, czy inną substancję słodzącą, o czym konsument zostanie poinformowany na opakowaniu.

NASTĘPNA STRONA

Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ