Partner serwisu
26 lutego 2019

Zdaniem Błażewicza: Ex definitione…

Kategoria: Zdaniem Błażewicza

Pisanie felietonu przełożyłem o jeden dzień… wczoraj obchodziłem czterdzieste urodziny i pomyślałem, że – po pierwsze – dzień zwłoki nikogo nie zabije, a po drugie – może nowa cyfra z przodu w rubryce „wiek” da mi nowe spojrzenie…

Zdaniem Błażewicza: Ex definitione…

Instynkt mnie nie zawiódł. Wieczorem natrafiłem na stanowisko Polskiego Stowarzyszenia Browarów Rzemieślniczych, które sprzeciwiało się zawłaszczaniu przez wielkich graczy pojęcia piwo kraftowe oraz przyzwoleniu na takie działania ze strony sieci handlowych.

Cała sprawa zaczęła się od zdjęcia, które obiegło „piwne internety”. W sieci handlowej, na ładnie zagospodarowanych półkach oznaczonych hasłami „piwa kraftowe (czy rzemieślnicze)” pojawiła się w pełnej krasie oferta Grupy Żywiec oraz jej regionalnych marek.

Od razu pojawiły się komentarze pełne oburzenia, że miejsce to zostało zagrabione rzemieślnikom, że wielcy niczym wilki w owczej skórze wkradli się do ostoi kraftu i sieją spustoszenie. Jednak najbardziej symptomatycznym komentarzem, który zapadł mi w pamięć, było stwierdzenie „it means war!”

Tak więc wojna została wydana pismem na temat kraftowości kraftu, czy wręcz zawartości kraftu w krafcie. Jednak moim zdaniem wygląda to jak wojna morka wydana brytyjskiej admiralicji przez czeską marynarkę wojenną…

Pismo – Z KTÓREGO DUCHEM ZGADZAM SIĘ W PEŁNI – odnosi się do semantyki i tworzenia niezapisanych w prawie definicji. To niestety nie może przynieść oczekiwanych efektów. Co więcej znaczna część „ex definitione” przewag jest dla konsumentów mglista. (Sami wiemy, jak skomplikowane i dynamiczne są np. sprawy własnościowe ect). Boję się też, że tego rodzaju apele do sieci handlowych na nic się zdadzą. Sieć będzie niestety dla własnych celów wykorzystywać pojęcia, które robią sprzedaż.

Dlatego – popierając ducha pisma PSBR – jestem przekonany, że działać trzeba w dwóch płaszczyznach. Pierwsza powinna być partyzancka, czyli rzemiosło wciąż powinno zaskakiwać na różnych płaszczyznach i nie dawać się podrabiać, czy pozwalać na zawłaszczanie własnych pojęć przez „obcych”. Druga droga to kroki legislacyjne. Może warto razem z innymi przedstawicielami rzemieślniczego piwowarstwa lobbować, aby słowa „rzemieślnicze” i „kraftowe” znalazły odzwierciedlenie w prawie. Skoro IJHARS jest w stanie sprawdzać, czy produkty są „tradcycyjne” i „babuni” to przecież może mieć narzędzie weryfikacji „kraftu”!

fot. 123rf.com/fot. ilustracyjne
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ