Partner serwisu
Tylko u nas
25 marca 2015

Szef UR w OSM Sierpc: Nie można powiedzieć krowie, żeby przestała produkować mleko

Kategoria: Artykuły z czasopisma

– Znam proces produkcyjny i wiem ile mam czasu na ewentualną naprawę. Gdyby do działu UR przyszedł ktoś świeży z zewnątrz, chciałby po prostu zatrzymać proces i działać. A tak się nie da, tak jak nie można np. powiedzieć krowie, żeby przez jakiś czas nie produkowała mleka – mówi Tomasz Sowiński, szef utrzymania ruchu w OSM Sierpc.

Szef UR w OSM Sierpc: Nie można powiedzieć krowie, żeby przestała produkować mleko

 

W pochmurne styczniowe przedpołudnie, w zakładzie OSM Sierpc spotykamy się w niewielkim pomieszczeniu będącym tymczasowym magazynem. Manometry, rurki, siłowniki – wszystko poukładane na metalowych półkach.

– I jak minął rok, panie Tomku?

– W skrócie, to starałem się robić wszystko, żeby się nie dać zaskoczyć. Na tym polega moja rola – uśmiecha się.

 

Trudności było wiele

Tomasza Sowińskiego poznaliśmy rok temu, gdy wziął udział w debacie o utrzymaniu ruchu, przygotowanej przez redakcję „Agro Przemysłu”. Działem UR w OSM Sierpc kierował wówczas od dwóch miesięcy, z wcześniejszym doświadczeniem automatyka. Cieszył się, że może wziąć udział w dyskusji, posłuchać, „co robią w większych zakładach, gdzie wszystko jest czasem trochę bardziej poukładane i wspierane przez różne systemy. Dowiedzieć się, jak inni radzą sobie z problemami” – mówił wtedy.

– A pan? Z jakimi trudnościami zmierzał się przez ostatnie 12 miesięcy? – pytamy. – Było ich wiele – odpowiada Sowiński. – Pamiętam choćby przypadek, gdy na maszynie pakującej pojawił się kłopot z próżnią. Okazało się, że uszkodzeniu uległa specjalistyczna, mało popularna w Polsce, pompa próżniowa. Zastanawiające było to, że uszkodzenie nastąpiło już po 3 tys. godzin, podczas gdy bez problemów powinna osiągnąć 15 tys. godzin pracy, po czym powinno się dokonać remontu. Mieliśmy kłopot, czym zastąpić uszkodzone urządzenie i wznowić pracę całej linii, ostatecznie udało się rozwiązać problem, zanim nowa pompa trafiła do nas.

 

Zespół

– Co przez ten rok było dla pana największym wyzwaniem? Sowiński zastanawia się chwilę: – Chyba zbudowanie zespołu, jak również zapewnienie spokoju i komfortu produkcji, dla której przecież pracujemy. Przejąłem nowych, i starszych, doświadczonych pracowników, z którymi pracowałem wcześniej, od których się uczyłem. Na nowo musieliśmy zbudować relacje, tworząc „zwartą” grupę, gdyż uważam, że tylko praca zespołowa oraz dobry kontakt i współpraca z ludźmi odpowiedzialnymi za procesy produkcyjne, może zapewnić sukces całej firmie.

A zmiany przyszły. – Dotąd zakład pracował 24 h na dobę, a pracownicy najchętniej pracowaliby w godzinach 700 – 1500 – mówi szef UR. – Nie da się zrobić prewencji na jednej zmianie. Zaczęliśmy, więc pracować większą obsadą w systemie dwuzmianowym. Dzięki temu jest więcej czasu na prewencję. Chciałbym mieć jeszcze dyżurującego elektryka w nocy i wprowadzić system trzyzmianowy. Nasza reakcja musi być bardzo szybka z uwagi na proces technologiczny i obłożenie produkcji – które bardzo dynamicznie wzrasta. W najbliższym czasie chcę jeszcze „wzmocnić” zespół o automatyka i elektryka.

Zmiany Sowińskiego nie wszyscy zaakceptowali od razu, opory mieli zwłaszcza pracownicy z dłuższym stażem, pamiętający czasy, kiedy sami ustalali sobie grafik i brali dyżur, jako ochotnicy. – Nie mogłem jednak pominąć ich przy budowaniu zespołu – podkreśla szef UR. – Oni pracują tu już kupę lat, bardzo dobrze znają zakład, wyczuwają awarie.

 

 

Do pomieszczenia zagląda mężczyzna w niebieskim kombinezonie i czapce:

– Tomek, może wyjmę cały zawór i przyniosę go tutaj?

– Spokojnie, chłopaki tam pójdą – mówi Sowiński. – Dajcie mi sygnał, kiedy zejdzie serwatka i zostawię panów z „Agro Przemysłu” na chwilę samych i pójdziemy. Dobra?

– Ok.

10 min później dzwoni telefon. Sowiński: – Halo, halo. No? Dobra, już wysyłam chłopaków.

A zwracając się do nas: – Widzicie panowie, jak to wygląda. Ja i moi pracownicy znamy proces. Teraz wiemy, że zejdzie serwatka i mam 20 minut, żeby coś zrobić. Bez doświadczenia nie ma możliwości takiego działania i po prostu trzeba byłoby zatrzymać proces i działać. A tak się nie da, tak jak nie można np. powiedzieć krowie, żeby przez jakiś czas nie produkowała mleka.

 

Systemy

Podczas rozmowy rok temu Sowiński podkreślał, że w zakresie UR szuka kompromisu, gdyż „zakład nie jest jeszcze na tyle duży, żeby robić to, co robią w wielkich korporacjach, ale też nie na tyle mały, aby wszystko sobie wziąć na głowę. Trzeba się wspierać różnymi systemami”.

I systemy do Sierpca weszły. – Mają pozwolić na spełnienie wymogów audytorów systemów jakościowych. Mamy standardy BRC, ISO, HACCP. Zwłaszcza BRC niesie za sobą duże obostrzenia – wyjaśnia Sowiński. – Audytorzy chcą mieć wzgląd we wszystkie czynności dokonywane przez pracowników UR przy maszynach i liniach produkcyjnych.

W mleczarni funkcjonuje system na bazie CMMS do wspomagania pracy maszyn w ujęciu UR, pokazujący m.in. informacje o przeglądzie. I choć narzędzie to maszyny mają dziś w standardzie, nie wszystko jest proste. – Trzeba jeszcze odnieść się tu do tego, jak pracują ludzie, ile czasu trzeba odliczyć z pracy maszyny, jak wyliczyć współczynniki utrzymania ruchu – mówi szef UR. – No i jeszcze pozostaje problem, jak to pokazać audytorowi. Chciałem te aspekty powiązać z naszymi wewnętrznymi procedurami. Kolejne analizy będę robił już za pomocą nowego systemu.

W zakładzie działa system zintegrowany obejmujący produkcję, kadry, księgowość. Z racji tego, że w firmie istniała już infrastruktura tego systemu i pracownicy mieli uprawnienia do logowania się do niego, Sowiński postanowił sprawdzić, czy nie dałoby się zrobić tu typowo maszynowej nakładki. – Licencja istniejącego systemu miała tę nakładkę w zarysie. Poprosiłem programistów, którzy po prostu zrobili to, czego potrzebowałem. Nie trzeba było tworzyć nowej sieci, stawiać komputerów, szkolić ludzi. Dla pracowników produkcji, którzy będą wpisywać zgłoszenia, stworzyliśmy tylko prosty monit do wpisywania awarii.

 

Prewencja czy reagowanie

Podczas wspomnianej już zeszłorocznej debaty przedstawiciele „spożywki” dyskutowali m.in. o tym, czy w zakresie UR lepsza jest predykcja czy reagowanie w sytuacji kryzysowej. – Po rocznej pracy widzę, że specyfika naszego zakładu sprawia, że typowo prewencyjnie działać się nie da – mówi Sowiński. – Musi to być powiązanie działania prewencyjnego i reakcyjnego. Myślę, że pół na pół. Nie jestem w stanie wyłączyć całej linii, żeby wyrzucić stare maszyny i zainstalować nowe.

W OSM Sierpc w tym roku mają być uruchomione kolejne linie. – Ale są też i działy budowane wiele lat wcześniej – tłumaczy Sowiński. – Tam trzeba działać reakcyjnie. W nowym dziale wszystko startuje w jednym momencie, łatwiej jest wtedy wyliczyć czasy przeglądów. Ze starym sprzętem już się tego nie da zrobić, wszystko było przebudowywane, modernizowane. A liczyć czas starzenia się elementów jest bardzo trudno. Trzeba działać troszkę z wyczuciem.

W dziale UR w Sierpcu twierdzą, że sama prewencja nie dałaby rady. – Dzisiejsze maszyny wytrzymują ledwie okres gwarancji albo jeszcze krócej. Ponadto nie z każdym serwisem w Polsce dobrze się współpracuje.

Sowiński urywa, wołany przez kolegę stojącego na korytarzu:

– Tomek!

– Chwila – odpowiada.

– Tomek, to nie ten wkład!

- Cholera! – rzuca Sowiński, wychodząc z pomieszczenia.

 

Po kilku minutach wraca, zerka na komputer. Wypija resztę kawy z kubka z logo mleczarni i napisem: „Królujemy w serach”. Patrzy na komórkę. Ta na razie milczy. – Telefon dzwoni bardzo często – mówi Sowiński. – W ostatnią Wigilię mieliśmy awarię. Stanęła linia pakująca, mieliśmy trudności z diagnozą awarii, a zamówień masa. Jeszcze dzieląc się w domu opłatkiem myślałem, jak wybrnąć z tej sytuacji. Serwis byłby późno – produkcja musiałaby stać okres świąteczny w oczekiwaniu na serwis. Następnego dnia podjęliśmy kolejną próbę, udało się znaleźć problem i naprawić maszynę – podkreśla z dumą w głosie.

Telefon ponownie dzwoni, Sowiński musi podejść na produkcję. Wychodząc z magazynu dodaje: – Takie sytuacje jak w Wigilię, kryzysowe, budują zespół i pokazują, że dział utrzymania ruchu jest niezbędny. Bo w przypadku awarii jesteśmy na miejscu i wiemy, jak reagować.

 

Materiał został opublikowany w numerze 1/2015 magazynu "Agro Przemysł"

Fot. BMP

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ