Partner serwisu
Tylko u nas
14 maja 2020

Jak pandemia wpływa na branżę piwowarską

Kategoria: Z życia branży

Zamknięte restauracje, odwołane imprezy sportowe czy koncerty, ograniczone spotkania towarzyskie. Tym samym niższa konsumpcja piwa.

Jak w trudnych czasach pandemii radzi sobie branża piwowarska? Opowiada Bartłomiej Morzycki, Dyrektor Generalny ZPPP Browary Polskie.

 

Jak pandemia wpływa na branżę piwowarską

Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie jest organizacją, która skupia największych producentów piwa w kraju: Kompanię Piwowarską, Grupę Żywiec oraz Carlsberg Polska. M.in. dzięki wprowadzonym obostrzeniom, w żadnym browarze należącym do powyższych grup w Polsce nie nastąpiła przerwa w produkcji, która byłaby spowodowana stanem epidemiologicznym.

Pamiętajmy, że ważny jest tu cały łańcuch dostaw (…). Jeżeli nie będzie składników, nie będzie też z czego piwa warzyć. Działania zabezpieczające produkcję musiały mieć więc szerszy charakter – podkreśla B. Morzycki.
 

Koronawirus a sprzedaż piwa

Dyrektor ZPPP BP przypomina, że wprowadzenie szeregu ograniczeń w zasadzie wykluczyło możliwość utrzymania sprzedaży i konsumpcji piwa na wcześniejszym poziomie. Zamknięty  sektor gastronomiczny, limity klientów w sklepach, brak możliwości „wyjścia na piwo”.

To bardzo mocno odbiło się na naszym produkcie, który siłą rzeczy kojarzy się ze spotkaniami towarzyskimi, rozluźnieniem, zabawą. Brak tych kontekstów ma wpływ na branżę – wskazuje Morzycki.

 Browary są wciąż w relatywnie lepszym położeniu niż szereg innych branż, które praktycznie przestały funkcjonować, ale w gospodarce naczynia są połączone (…). Bez ruchu turystycznego nie ma spotkań, nie ma ludzi w ogródkach piwnych nad morzem, w górach. Są puste hotele, restauracje. Branża piwowarska jest więc pośrednim poszkodowanym, bo turystyka i gastronomia są jest jednymi z kanałów dotarcia do konsumentów, więc siłą rzeczy my też będziemy mieli z tego tytułu niższe wyniki, podobnie zresztą jak inni dostawcy produktów żywnościowych, innych napojów – ocenia dyrektor Związku.  

 

Koniec piwnej rewolucji?

W ostatnich latach branża piwowarska notowała dość stabilny poziom konsumpcji piwa – w granicach 97-99 litrów na mieszkańca. Bartłomiej Morzycki przyznaje, że w tym roku te wolumeny będą raczej niemożliwe do osiągnięcia.

Wyzwaniem dla branży będzie utrzymanie wartości rynku. Mieliśmy kilka trendów, które nas bardzo cieszyły. Jednym z nich był wzrost wartości rynku, który dokonywał się przede wszystkim poprzez dynamiczny rozwój segmentu  piw premium i superpremium (…). W zeszłym roku mieliśmy też wyraźny spadek piw alkoholowych, rozwijał się za to wciąż segment piw bezalkoholowych – wymienia.

Przedstawiciel ZPPP BP przypomina, że w Polsce dokonywała się swoista rewolucja piwna – powstawały setki browarów rzemieślniczych, regionalnych, które tworzyły kulturę piwną, angażowały konsumentów do poszukiwania nowych smaków, nowych stylów.

To budowało bogactwo rynku – podkreśla B. Morzycki. – Jako duże browary również kształtowaliśmy te trendy, rozszerzając portfolio naszych piw o nowe, ciekawe style, smaki. Teraz jest oczywiście duży znak zapytania: czy to wszystko dalej będzie mogło się rozwijać, czy nie nastąpi krok do tyłu związany z tym, że spadnie liczba konsumentów, którzy będą mogli pozwolić sobie na wydawanie trochę więcej na wysokiej jakości piwo? To jeszcze większe wyzwanie dla browarów małych, kraftowych, których produkty zazwyczaj są droższe. Czy przetrwają one pandemię, jaka będzie ich kondycja? – zastanawia się dyrektor ZPPP BP. – Rynek wyjdzie poobijany z tej epidemii (…). Apele o to, by umożliwić sprzedaż online, zdalną, która najbardziej pomogłaby właśnie najmniejszym producentom oraz gastronomom pozostały póki co bez odpowiedzi.

 

Cała rozmowa, przeprowadzona przez Adama Grzeszczuka – prezesa zarządu BMP – dostępna jest TUTAJ.

fot. 123rf
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ