27 lutego 2018

Paradoksy

Kategoria: Zdaniem Błażewicza

Dzisiejszy świat pełen jest sprzeczności. Dzięki mediom społecznościowym mamy kontakt z całym światem, a bywamy samotni. Fascynujemy się sportem, ale głównie przed telewizorem – w większości rezygnując z jego uprawiania. Opowiadamy się po stronie ekologów lub myśliwych, choć sami nie do końca wiemy, o co w tym sporze chodzi.

Paradoksy

Lubimy się wypowiadać na wszelkie tematy – głównie na takie o których nie mamy pojęcia. Swoje wtrącanie się tłumaczymy demokratycznym prawem do dyskusji, ale i tak jesteśmy zdania, że kiedy już się wypowiemy, to „sprawiedliwość musi być po naszej stronie”. Funkcjonujemy w świecie skonstruowanym tak, że każde środowisko stara się narzucić swój światopogląd i nie zamierza się liczyć z innymi. Co więcej podejmując się takiego zadania namaszczamy się na strażników praworządności, których perspektywa ma dać odpowiedzi na wszystkie pytania…

Jeżeli to wszechobecne nastawienie przełożymy na świat piwa od razu pewne sytuacje stają się jasne i tłumaczą pewne „zjawiska”. Najczęściej jednak ma to związek z tym, że pewne grupy interesów chcą wprowadzić regulacje, które przyniosą im wymierne korzyści.

Na początku roku okazało się, że pomysłowość – choć przypomina to raczej dawane na oślep razy – grup społecznych interesariuszy nie ma zamiaru się wyczerpać. Otóż przedstawiciele ruchów „obrońców życia” złożyli do Senatu petycje, w której postanowili domagać się obowiązkowego umieszczania na etykietach informacjo o szkodliwości konsumpcji alkoholu przez kobiety w ciąży. Sam już nie wiem, czy na pomysł popularyzacji swych poglądów nie wpadli trzymając w ręku piwa. Kiedy zobaczyli widniejący na niej napis „Nie piję w ciąży” uznali pewnie, że pomysł jest tak dobry, że musi być ich. Niestety okazała się to inicjatywa Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego, który od kilku już lat prowadzi kampanię społeczną, do której bez kosztów włączać się mogą producenci. Nic to jednak, wszak pomysł wpisania tego w polskie prawo należał do nich. Szkoda tylko, że autorzy petycji nie chcieli na własne barki szukać rozwiązań, jak skutecznie zniechęcić od picia ciężarne.

Podobne rozwiązania zostały zaproponowane w dokumencie przygotowanym przez Episkopat. Także tu mamy propozycje dość restrykcyjnych rozwiązań drastycznego zmniejszenia liczby miejsc dostępu do alkoholu, wzrostu obciążeń fiskalnych i podniesienia wieku dostępu do alkoholu do lat 21. Niestety ojcowie kościoła nie wspomnieli nic o tym w jaki sposób chcą przekonywać wiernych do dobrowolnego przyłączania się do ich sposobu postrzegania problemu.

O działaniach rządu nie będę się rozwodził długo – często w ostatnim czasie o tym pisałem. Teraz na tapecie jest przede wszystkim znalezienie rozwiązania dotyczącego spełniania obietnicy ulgi w akcyzie dla najmniejszych browarów. Świadczą o tym rozsyłane po browarach zapytania dotyczące ewentualnej współpracy z kontraktowcami i sposobu rozliczania tej współpracy. Drugim zagadnieniem jest natomiast sprawa tabeli, w której określane mają być podstawowe wartości odżywcze piwa. Ciekawe jest w tym to, że badania są drogie (dla tych małych i produkujących niewielkie warki różnorodnych piw), odchylenia są duże, a przede wszystkim nie skorelowane z dotychczasowymi dopuszczalnymi „błędami” (niedokładnościami) podawanymi na etykietach. Słowem prawo, które miało upraszczać, porządkować i dawać impuls do rozwoju idzie w kierunku jeszcze większego zagmatwania.

I teraz jako konsument mam same negatywne wnioski z tego, co się na rynku dzieje. Po pierwsze nikt nie chce przekazać mi rzetelnych informacji o zaletach i zagrożeniach spożywania alkoholu. Podejmowane są starania, żeby utrudnić mi kontakt z alkoholem, a jeżeli po niego sięgnę to sumienie ma zostać uspokojone jedynie niewielkim napisem (w dodatku do ciężarnych – a mnie ciąża nie grozi). Gdy będę szedł z butelką alkoholu będę mógł zobaczyć jakie walory odżywcze przyjmie mój organizm, choć może raczej poznam to, co będzie mi chciał napisać producent. Szkoda tylko, że tyle regulacji ma być prowadzone, a pełny, rzetelny skład oraz jednoznaczne wskazanie miejsca produkcji wciąż jest tak trudne do wyegzekwowania… na każdym kroku paradoksy – chyba łatwiej byłoby napisać to prawo od nowa.

Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ