20 sierpnia 2015

Polski przemysł spożywczy rośnie, wkrótce druga fala inwestycji

Kategoria: Z życia branży

Od kilku lat w krajowym sektorze spożywczym nieprzerwanie rosną przychody ze sprzedaży. Według opublikowanego na początku tego roku raportu DNB Bank Polska i firmy doradczej Deloitte – jeszcze w roku 2010 przychody netto branży wyniosły 200 mld zł, natomiast w tym roku ma to być już 279,2 mld zł, a w roku 2016 – ponad 294 mld zł. Sektor znalazł się zatem w takim momencie, że nieuchronnie czeka go tzw. druga fala inwestycji. A to z kolei oznacza, że firmy przygotowują się do szerszej ekspansji zagranicznej i będą stawiać na eksport.

Polski przemysł spożywczy rośnie, wkrótce druga fala inwestycji

Pierwszą falę inwestycji technologicznych – jeśli chodzi o przetwórstwo spożywcze – mieliśmy tuż przed i tuż po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Według Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ), już od ubiegłego roku odnotowujemy ponowny wzrost zainteresowania inwestycjami w technologie spożywcze. Krajowy sektor rolno-spożywczy będzie się rozwijał podobnie jak w latach poprzednich, napędzany wzrostem konsumpcji wewnętrznej, inwestycjami i rosnącymi dochodami mieszkańców, ale i – co równie ważne – eksportem. Okazuje się bowiem, że kiedy na rynku wewnętrznym polscy producenci mają problem z nierosnącą konsumpcją, to już nie mają oni problemu ze zwiększaniem eksportu. Dobrym przykładem jest branża mleczarska i… rynek chiński. Rok temu (dzięki odpowiednim działaniom promocyjnym) tamtejsi kontrahenci zgłosili zapotrzebowanie na takie ilości mleka w proszku, których polskie firmy nie były w stanie wyprodukować.

 

Jaka jest zatem kondycja i perspektywy dla polskiego przemysłu spożywczego?

Sektor spożywczy – branża priorytetowa

Rodzimy sektor rolno-spożywczy na przestrzeni ostatnich lat uległ wielu zmianom, które wprowadziły Polskę do pierwszej dziesiątki eksporterów spożywczych w Europie oraz na pozycję lidera handlu spożywczego w Europie Centralnej i Wschodniej. Nasze zakłady przetwórczo-produkcyjne należą do najnowocześniejszych na Starym Kontynencie, przewyższają wydajnością podmioty z krajów postsocjalistycznych, które „przespały swoją szansę rozwoju”. Nie dziwi zatem, że to branża spożywcza została uznana w 2014 r. za jeden z sektorów o istotnym znaczeniu dla gospodarki, włączono ją do branż priorytetowych.

 

– Objęcie polskiego przemysłu spożywczego szczególną atencją ze strony instytucji rządowych to dobry znak i sprzyjający czas na przeprowadzenie koniecznych inwestycji strukturalnych. Należy przy tym pamiętać, iż proste przewagi komparatywne – takie jak niższa cena i niższe koszty produkcji, które aktualnie są naszymi atutami, będą w kolejnych latach sukcesywnie zanikać, mówi Dominik Zieliński z Biura Przemysłu Wytwórczego i Spożywczego DNB Bank Polska.


Potrzebne duże partie surowca

Mimo wielu sukcesów polskiego sektora spożywczego w kraju brakuje prawdziwych giełd rolnych, które stanowiłyby źródło zaopatrzenia w wystandaryzowane duże partie surowca dla polskich przetwórców. Na przestrzeni ostatnich lat polskie rolnictwo wchłonęło ponad 100 mld euro znacznie modernizując swoje oblicze, lecz w wielu kategoriach rolnych utraciliśmy mocną pozycję (produkcja i sprzedaż wieprzowiny), w kolejnych również powoli ją tracimy (produkcja i sprzedaż ziemniaka).

 

– Aby odwrócić niekorzystny trend konieczne są kolejne inwestycje, które umożliwią pozyskiwanie wysokiej jakości surowca, co przełoży się na rozwój sektora przetwórstwa owocowo-warzywnego i zwiększy efektywność innych branż, w tym mięsnej oraz mleczarskiej, mówi Dominik Zieliński.

 

Nieunikniona konsolidacja

Od drugiej połowy lat 90 w sektorze spożywczym widoczna jest postępująca koncentracja i konsolidacja działalności produkcyjnej, będąca wynikiem dążeń grup kapitałowych oraz liderów poszczególnych branż do redukcji kosztów i zwiększania konkurencyjności na rynkach międzynarodowych. W zestawieniu z gospodarkami europejskimi stopień konsolidacji polskiego sektora spożywczego jest jednak wciąż niższy. – Dlatego w kolejnych latach można oczekiwać kontynuacji procesów konsolidacyjnych – poprzez dalsze fuzje i przejęcia oraz przyśpieszenie prywatyzacji, twierdzi Dominik Zieliński z banku DNB. Aktualnie tylko 7 proc. największych firm spożywczych z Polski generuje prawie 80 proc. całego eksportu branży. W tej grupie znajdziemy głównie największe przedsiębiorstwa, zatrudniające powyżej 250 pracowników i notujące powyżej 1 mld zł przychodu rocznego. To one mają moce produkcyjne, środki na działalność międzynarodową i coraz lepiej rozpoznane rynki. Wymagają również nieustannej modernizacji parków maszynowych, by utrzymać nie tylko przewagę jakości produkcji, ale również obniżać / utrzymywać jej koszty na odpowiednim poziomie. Warto podkreślić, iż firmy spożywcze modernizując maszyny produkcyjne przekonały się, jak duże znaczenie ma odpowiednie pakowanie produktów i ich przechowywanie. Coraz więcej podmiotów inwestuje w paletyzację oraz w możliwości pakowania wieloformatowego, a także w nowoczesne centra magazynowe, co umożliwia im elastyczne dostosowanie wielkości zamówień do potrzeb różnych klientów, w tym zagranicznych.

 

Wyzwania demograficzne

Niewątpliwie ważnym wyzwaniem dla sektora spożywczego będzie przezwyciężenie niekorzystnych trendów demograficznych w Europie, będącej głównym miejscem eksportu artykułów spożywczych z Polski oraz otwarcie się na nowe kierunki zbytu. Szanse są jednak spore. – Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że to właśnie nowe kierunki eksportu będą głównym motorem wzrostu branży w kolejnej dekadzie. W obliczu spadku liczby odbiorców w Europie oraz perturbacji handlowych w relacjach z Rosją i Europą Wschodnią, naturalnymi kierunkami eksportu są kraje Afryki i Dalekiego Wschodu, ze szczególnym uwzględnieniem Państwa Środka, twierdzi ekspert banku DNB. Afryka, ze względu na ograniczoną możliwość samodzielnej produkcji spożywczej, jest uzależniona od importu żywności. Kraje takie jak Arabia Saudyjska, Egipt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Maroko, Algieria czy Tunezja są zainteresowane importem żywności z Polski. Z kolei w Chinach od kilku lat obserwuje się dynamiczny wzrost liczby mieszkańców przynależących do klasy średniej, która przykłada dużą uwagę do produktów ekologicznych o wysokiej jakości, a te z kolei są przywożone z Europy, w tym z Polski oraz obu Ameryk. Polskimi hitami eksportowymi z pewnością można nazwać mięso i jego przetwory, owoce i warzywa, produkty mleczarskie, ziarno zbóż i jego przetwory, wyroby cukiernicze. Oczywiście szansą na utrzymanie dotychczasowych rynków zbytu i pozyskanie nowych wydaje się być wzmacnianie marki polskiej żywności, która ma być synonimem produktów zdrowych o wysokiej jakości. Duży potencjał upatruje się również w produkcji żywności ekologicznej, stąd tak bardzo istotne jest kształtowanie wizerunku Polski jako dostawcy produktów smacznych oraz bezpiecznych - wyprodukowanych z surowców o najwyższej jakości, przy zachowaniu rygorystycznych norm sanitarnych. Programy rządowe „Go China” oraz „Go Africa” wspierają działania polskich przedsiębiorców w tych dwóch kluczowych kierunkach eksportu, które już teraz jawią się jako obszary o najwyższym potencjale wzrostu konsumpcji.

 

Konieczna druga fala inwestycji

Inwestycje sprzed kilkunastu lat stały się motorem rozwoju zarówno polskiego rolnictwa, jak i przemysłu żywnościowego. Przyczyniły się też do gwałtownego wzrostu eksportu żywności, który od akcesji do Unii Europejskiej wzrósł ponad pięciokrotnie.

 

– Aktualnie potrzebna jest druga fala inwestycji, które umożliwią polskim przedsiębiorcom stać się realnym partnerem handlowym dla nabywców z Dalekiego Wschodu i Afryki, podsumowuje Dominik Zieliński.

 

Źródło: dnb.pl
Fot. freeimages.com

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ