04 kwietnia 2019

Brak świadomości w odniesieniu do bezpieczeństwa zaplecza maszynowego

Kategoria: XI Konferencja Utrzymanie Ruchu w Przemyśle Spożywczym

– W jednej z firm duża prasa hydrauliczna samoczynnie włączała się kilka razy dziennie i wykonywała niekontrolowany cykl pracy. Bez operatora i kontroli. Na szczęście była to maszyna w porę wyłączona z użytkowania, ale co byłoby, gdyby stało się tak podczas konserwacji lub obsługi prasy? Okazało się, że jeden z wózków widłowych przejeżdżając obok tej maszyny, powodował zakłócenia elektromagnetyczne i uruchamiał pracę tego urządzenia. Dojście do tej przyczyny wymagało wnikliwej analizy – wspomina Maciej Łopusiewicz z TÜV Rheinland Polska Sp. z o.o.

Brak świadomości w odniesieniu do bezpieczeństwa zaplecza maszynowego

Jakie wyzwania stoją przed branżą spożywczą w Polsce pod kątem certyfikacji?

Z jednej strony mamy certyfikaty produktów spożywczych, a z drugiej certyfikację maszyn pod kątem bezpieczeństwa ludzi, czym na co dzień się zajmuję. Wyzwaniem jest na pewno świadomość, stąd mój udział w konferencji „Utrzymanie ruchu w przemyśle spożywczym” w Wiśle. Często jest tak, że przyjeżdżamy na halę produkcyjną i okazuje się, że stoją w niej stare maszyny – niedostosowane do dyrektywy maszynowej ani wymagań minimalnych. Bywa, że takie zaplecze maszynowe ma 30 lat i okazuje się, że firma nie miała czasu, kompetencji, wiedzy, lub chęci, aby dostosować je do dyrektywy. Słyszymy, że to są bardzo dobre maszyny. Tak, ale kiedy wchodzi inspekcja PIP powinny zostać zaplombowane i nikt nie powinien na nich pracować. Tej świadomości właśnie potrzeba, chociaż świadomość jakości jest już szeroka u konsumentów. Wchodząc do sieci marketów i szukając w koszu garnka, wielu kupujących patrzy na certyfikaty produktu. Ludzie wiedzą, że taki garnek przeszedł testy, ktoś to zweryfikował i jest to lepszy produkt. Nadal jednak często brakuje takiej świadomości w przypadku maszyn na produkcji. W dużych firmach nie ma z tym problemu, ale niektórzy mniejsi producenci działają jeszcze po omacku.

Wspomniał pan w prezentacji, że dzisiaj nawet całe linie produkcyjne mogą być „smart”. Do tego jednak chyba daleka droga. W tej materii upatruję również niską świadomość... Mam rację?

Zgadzam się. Tutaj przytoczę przykład. W jednej z firm duża prasa hydrauliczna samoczynnie włączała się kilka razy dziennie i wykonywała niekontrolowany cykl pracy. Bez operatora i kontroli. Na szczęście była to maszyna w porę wyłączona z użytkowania, ale co byłoby, gdyby stało się tak podczas konserwacji lub obsługi prasy? Okazało się, że jeden z wózków widłowych przejeżdżając obok tej maszyny, powodował zakłócenia elektromagnetyczne i uruchamiał pracę tego urządzenia. Dojście do tej analizy oczywiście nie było efektem godziny pracy. Sprawdziliśmy zarówno elementy i działanie wewnętrzne urządzenia, jak i otoczenie, aby dojść do takich wniosków.

Jeśli chodzi o kompatybilność elektromagnetyczną, nie jest jeszcze powszechna wiedza, że urządzenia muszą być odporne na zakłócenia z zewnątrz oraz muszą mieć ograniczony poziom generowanych zakłóceń. Jest dziś wiele wyrobów, np. lustra LED czy rowery elektryczne, z których korzystają osoby z rozrusznikami serca. W momencie wystąpienia zakłóceń, takie urządzenia podtrzymujące życie mogą działać niewłaściwie lub nawet przestać funkcjonować. Producenci często patrzą na swój produkt pod kątem doskonałych podzespołów, jednak może się okazać, że całość nie jest już tak doskonała. Istotne są też wymagania Dyrektywy RED mówiącej o bezpieczeństwie urządzeń z protokołami komunikacji bezprzewodowej, o której często zapominają producenci, a które może być kluczowe dla użytkowników.

Rozmawiał Szymon Kamczyk, Adventure Media

fot. 123rf.com/fot. ilustracyjne
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ