Tylko u nas
17 stycznia 2019

Zdaniem Błażewicza: Czarna sobota!

Kategoria: Zdaniem Błażewicza

Styczeń! Sam środek zimy! Jedynym pocieszeniem jest to, że śniegu mamy jeszcze pod dostatkiem i można spędzać cudowne dni w lesie razem z najlepszym czworonożnym przyjacielem! Cała reszta do bani!

Zdaniem Błażewicza: Czarna sobota!

Nie wiem dokładnie kiedy, i w jaki sposób wyliczany jest moment, gdy przypada najbardziej pesymistyczny dzień w roku. Nie zmienia to jednak faktu, że media zaczynają już o tym wspominać i moment ten – z całą pewnością – przypadnie niebawem. Wszystko zatem przemawia za tym, że czas w jakim się znajdujemy nie jest najlepszy… zimno, wciąż ciemno i do wiosny daleko.

Ja jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w całym tym przygnębiającym czasie zbliżający się tydzień będzie jednym z tych najmilszych mimo tego, że całkowicie „ciemny”. Otóż w najbliższą sobotę 19 stycznia obchodzić będziemy Dzień Porteru Bałtyckiego (Baltic Porter Day 2019). I mimo tego, że tradycja ta nie ma wielu lat, już na stałe wpisała się w kalendarz piwnych wydarzeń w naszym kraju. Co ciekawe trzecia sobota stycznia, gdy czcimy piwowarski skarb Polski, ugruntowała swoją pozycję i wciąż poszerza swój zasięg, dystansując znacznie wszelkie inne dni, w czasie których szczególną uwagę zwracać winniśmy na jakieś piwne style (stouty, czy IPA-y).

Dzień porteru, którego ojcem jest Marcin „Mason” Chmielarz to moment wyjątkowy. Dla mnie już na zawsze będzie to moment, gdy z dygocącymi nogami stawałem w drzwiach Jabeerwocky, by zaprezentować światu piwo z prowincjonalnego Olsztyna, z jeszcze bardziej prowincjonalną wędzoną śliwką z Sechny. Wówczas się udało, ale przełom roku już zawsze ma u nas wymiar czarnego „wysokiego C”!

Myślę jednak, że nie tylko dla mnie, ale dla całej naszej piwnej sceny dzień ten wyrasta na moment szczególny. W tym bowiem dniu na chwilę zatrzymujemy się nad piwem tradycyjnym, a dla nas Polaków szczególnym – słowem porterem bałtyckim.

Porter bałtycki to jedno z tych piw na rynku, które zawsze łączy, a nigdy nie dzieli. Mimo tego, że praktycznie zapomniane pozwoliło na zachowanie i różnorodności i tradycji naszego piwowarstwa. To właśnie portery pozwoliły przechować nie tylko sam styl, ale także to, ze browar to nie tylko jasny eurolager. Porter mimo tego, że warzony w browarach dużych, czy regionalnych był także ważnym piwem stanowiącym fundament piwnej rewolucji. I mimo tego, że czasowo zapomniany szybko wrócił do łask i jest jednym z najchętniej warzonych przez browary klasycznych stylów (obok mitycznego pilsa i dwie długości obok kolejnej naszej ikony Grodzisza).

W swej ofercie porter ma praktycznie każdy; bez względu na wielkość. Porter mają i masowe Tychy i porterowy mistrz skali mikro – Browar Podgórz. Jest w końcu porter piwem bardzo wdzięcznym; pełnym smaku ale harmonijnym. Z łatwością ulega modyfikacjom, których zakres jest praktycznie nieograniczony.

Jest zatem w tej styczniowej sobocie coś wyjątkowego. To chyba jedyny moment w kraju, który wszystkich bez wyjątku łączy wokół jednego piwa, które dla wszystkich stanowi wielką wartość! A wartość ta jest tym bardziej cenna, że piwo to nie jest klonem i kalką jakieś mody, ale prawdziwie siedzi w naszych sercach i wyryta jest na naszych podniebieniach.

Dlatego już kolejny raz zachęcam wszystkich do poznawania naszych porterów zarówno tych najnowszych i premierowych, jak też niezapominania o klasykach gatunku!!!

Ja już nie mogę się doczekać, kiedy będę mógł kolejny raz wznieść – razem z tysiącami, a może dziesiątkami tysięcy piwoszy – toast za nasze piwne czarne złoto!!!

fot. 123rf.com/fot. ilustracyjne
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ