Partner serwisu
Tylko u nas
22 stycznia 2020

Zdaniem Błażewicza: Jak zostałem paserem…

Kategoria: Aktualności

Doskonały poniedziałkowy nastrój, o którym pisałem w ostatnim tekście szybko ustąpił poczuciu, że będąc częścią branży piwnej jestem kimś na kształt pasera, który czerpie korzyści z popełnianych przestępstw…

Zdaniem Błażewicza: Jak zostałem paserem…

Poczułem się tak po lekturze artykułu opublikowanego w „Rzeczpospolitej”, w którym przedstawiciele PARPA „szacują”, choć to zdecydowanie źle dobrane słowo, że koszty konsumpcji alkoholu przez Polaków wynoszą 31 miliardów złotych!

W tekście tym przedstawiciele agencji do spraw krucjaty antyalkoholowej zżymają się nad tym, że przy tak wielkich kosztach wpływy akcyzowe wynoszą jedynie (!) 12 miliardów złotych. [Ciekawe, gdzie podziały się pozostałe daniny na rzecz państwa – głównie VAT – oraz jak „zaksięgowano” wszystkie miejsca pracy, które branża generuje]

W dalszej części tekstu wszystko zostaje rozpisane. PARPA jest w stanie oszacować wszystkie koszty społeczne związane z nadmierną obecnością alkoholu w życiu Polaków. Jest je w stanie wyłuskać zarówno w ogólnych kosztach utrzymania służby zdrowia, przestępczości, wymiaru sprawiedliwości oraz służb mundurowych. Ba! PARPA wie nawet ile procent PKB przecieka przez palce na skutek śmiertelności osób, które mają kontakt z alkoholem, czy na skutek konsumpcji alkoholu zmniejsza się ich wydajność zawodowa.

Jakie są to koszty? Podaję za w/w artykułem: leczenie chorób – 500 mln zł; więziennictwo – 213 mln zł; policja – 56,6 mln zł, prokuratura – 128 mln zł i sądy – 165 mln zł. Ponadto koszty izb wytrzeźwień – 57 mln zł (choć zawsze wydawało mi się, że koszty ponoszą osoby korzystające z usług tych przybytków). PARPA podaje też, że PKB tracony wobec obecności alkoholu w naszym kraju wynosi 631 mln zł. Na tym jednak nie koniec. W wielkim finale pada stwierdzenie: „[…] najkosztowniejszą jednak pozycją w rachunku PARPA, wycenioną na aż 25 mld zł, jest przedwczesna śmiertelność Polaków wynikająca z nadużywania alkoholu”. Przyznam, że nie mam pojęcia w jaki sposób było to oszacowane oraz jak zapisywano plusy i minusy w tej mrożącej krew w żyłach statystyce.

Rozumiem, że zadaniem PARPA jest prowadzenie działań zmierzających do ograniczenia konsumpcji alkoholu, a może precyzyjnie powinno to brzmieć „wykluczenia ryzykownych i szkodliwych społecznie modeli konsumpcji alkoholu”. Jednak nie wdając się w zbędne dyskusje i retoryczne pojedynki trzeba z jednej strony uderzyć się w piersi i przyznać, że te nieodpowiedzialne spożywanie alkoholu może stanowić czynnik mający wpływ na wypadki, czy przestępczość. Ale na litość boską nie jest tak, że w krajach gdzie alkohol jest zakazany nie ma przestępczości, czy ludzi leżących w szpitalach.

Zatem, aby dyskusje mogły być rzeczowe trzeba brać pod uwagę wszystkie składowe i czynniki, a nie dobierać je z wygodnych dla siebie statystyk, czy wręcz stereotypów… Jeżeli bowiem dyskusje na argumenty mają przebiegać w ten sposób nie widzę innego wyjścia niż działania niczym scena w filmie „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz”, gdy mające przewagę lady i krzyku ekspedientki szybko zdiagnozowały klienta, że „to pijak! I złodziej! – bo każdy pijak, to złodziej!. Oby nasza dyskusja była wolna o takiej retoryki.

fot. 123rf.com/ zdjęcie ilustracyjne
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ