Tylko u nas
31 stycznia 2020

Zdaniem Błażewicza: Minął styczeń…

Kategoria: Zdaniem Błażewicza

Przyznam się, że trudno mi wyjść ze zdziwienia… Przysiągłbym, że nie dalej jak kilka dni temu witałem się z Państwem w nowym 2020 roku; dziś mamy już koniec stycznia! Cóż! Może ten mętlik w głowie spowodowany jest tym, że pogoda zupełnie nie przypomina zimowej i łatwiej niż skrzypienie śniegu pod stopami jest usłyszeć klangor żurawi…

Zdaniem Błażewicza: Minął styczeń…

Jednak nie tylko pogoda powoduje, że trudno odnaleźć się w otaczającym nas świecie. Także w branży dzieje się tyle iż niełatwo ogarnąć wszystkie zmiany, wyzwania, szanse i zagrożenia…

Bitewny kurz sporu „cukrowego”, w którym centralną rolę odgrywa złotówkowa dopłata do alkoholi sprzedawanych w małych objętościach jeszcze nie opadł, a już mamy jego kolejne odsłony. Po pierwsze branża winiarska spostrzegła, że opłata dotknie wina sprzedawane w małych opakowaniach, które stanowią ważny element kreowania kultury wina w gastronomii. Jednak to nic w odniesieniu do branży spirytusowej, która w tym czasie zdążyła obwieścić, że: a. podatek zabija branżę; b. niweczona jest różnorodność i innowacyjność producentów; c. małpka to alkohol pity w towarzystwie i prestiżowy; d. skoro branża spirytusowa obciążona jest podatkiem to powinny nim zostać obłożone także inne branże… Przyznam, że sprawa ma tyle wątków, niuansów, płaszczyzn sporu i przytaczanych racji, że najprostszym rozwiązaniem będzie przyglądanie się jej ze spokojem (i należytą uwagą) do kwietnia, gdy nowe regulacje mają zacząć obowiązywać.

Kolejną sprawą, która od początku roku zwraca moją uwagę to informacje o wzrostach w branży „alkoholi bezalkoholowych”! Jest to sprawa ciekawa z dwóch względów. Po pierwsze ciekawe jest to, czy wzrosty popularności tego typu produktów to efekt efektu niskiej bazy, czy – podobnie jak z piwami bezalkoholowymi – faktycznych trendów konsumenckich. Jednak jeszcze bardziej ciekawi mnie fakt, w jaki sposób „alkohole bezalkoholowe” zostaną z czasem zdefiniowane. Czy kategoria ta będzie oznaczać proces technologiczny właściwy dla danego alkoholu, a następnie jego (alkoholu) usunięcie? Czy może coś innego… Pytam o to dlatego, że na polskim gruncie mieliśmy już taki przypadek, że bezalkoholowym radlerem są jednocześnie piwa (technologicznie pełne) pozbawiane alkoholu i mieszane z lemoniadą, jak też lemoniady, do których dodawano nieco chmielowego ekstraktu. Moim zdaniem musimy szybko tę sprawę uregulować, gdyż takie podejście będzie tworzyło zarówno przestrzeń do nadużyć, jak nazywanie w ten sam sposób produktach o różnych właściwościach, procesach produkcyjnych i smaku.

Jeżeli do tego wszystkiego dodamy, że dominujący na rynku handel sieciowy już przygotowuje się piłkarskie Euro i Igrzyska Olimpijskie nie możemy narzekać na brak roboty i zadań. Przecież nawet jeżeli nie chcemy brać udziału w tym sportowo-konsumenckim szaleństwie bezpośrednio to musimy znaleźć takie „punkty” w naszych browarach, żeby nie zostać w okresach sportowych imprez zakrzyczani promocjami w narodowych barwach…

Styczeń zatem nie był miesiącem rozpędu w nowy rok. Od razu wprowadził nas na piwny roller-coaster, ale przecież to kochamy…

fot. 123rf.com/ zdjęcie ilustracyjne
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
ZAMKNIJ X
ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ