Tylko u nas
25 czerwca 2019

Zdaniem Błażewicza: Akcyza, a sprawa polska

Kategoria: Zdaniem Błażewicza

Zanim popadniemy w letnią kanikułę i podzielimy się na dwa obozy (tych, którzy latem odpoczywają i tych, którzy całe lato ciężko pracują, żeby Ci pierwsi mogli godnie odpoczywać) warto zaznaczyć, że w zaciszu klimatyzowanych gabinetów toczy się walka o to, w jaki sposób zostanie zbudowany finansowy fundament obciążeń nakładanych na browary i innych producentów alkoholi.

Zdaniem Błażewicza: Akcyza, a sprawa polska

Sprawą najbardziej fundamentalną jest przesądzona już 3% podwyżka obciążeń akcyzowych. Co prawda odpowiednie rozporządzenia nie weszły jeszcze w życie, ale nie ma co się łudzić, że podwyżka nie zostanie wprowadzona wraz z rozpoczęciem nowego roku. Informacje, czy konsultacje przebiegają tak, jakby klamka już dawno zapadła.

We wszystkich budżetowych szacunkach na przyszły rok „planowana” podwyżka została już ujęta po stronie wpływów, by zabezpieczyć wydatki. Do tego rząd znalazł stonowaną retorykę dla tej podwyżki. Stwierdził, że akcyza nie była regulowana i nie odzwierciedla aktualnej kondycji gospodarki, stąd 3% podniesienie obciążeń akcyzowych nie stanowi podwyżki, a jedynie waloryzację tego podatku. Oczywiście prawem rządzących jest stanowienie podatków, które rozchodzić się będą jako wydatki budżetowe. Jednak równie pewne jest to, że w branży o zdecydowanie niewielkiej marżowości jak branża alkoholowa zakończy się to podwyżkami cen produktów…

Jednak równolegle do działań rządowych toczy się wielka lobbystyczna kampania producentów alkoholi wysokoprocentowych, których celem ma być zrównanie akcyzy napojów fermentowalnych i destylatów. Walka ta jest poważna, gdyż dotyka kilku bardzo ważnych aspektów. Po pierwsze nie bierze pod uwagę ilości alkoholu dostarczanego do organizmu człowieka w jednostce objętości. Bo przecież wiadomym jest, że ilość alkoholu etylowego w butelce piwa i wódki to dwa różne światy, a ich konsumpcja ma i inne pobudki i diametralnie różne skutki. Z drugiej strony „wódczany” lobbing ma na celu zrównanie obciążeń wódki i innych napojów. Zrównanie takie doprowadzić ma do drastycznego wzrostu obciążeń na piwo i znacznego wzrostu na wina. Suma summarum oznaczać to ma zrównanie ceny podstawowego piwa i małpki, co ma doprowadzić do jej hegemonii wśród alkoholi konsumowanych najchętniej i najpowszechniej…

Mam nadzieję, że tocząca się w tej sprawie dyskusja obejmie wszystkie zainteresowane strony i weźmie pod uwagę wszystkie rzeczowe argumenty. Jeżeli tak nie będzie to nie tylko staniemy się przed nową rzeczywistością fiskalną, ale także zmienioną (NIESTETY) strukturą konsumpcji alkoholu.

fot. 123rf.com/fot. ilustracyjne
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ