Tylko u nas
09 lipca 2019

Zdaniem Błażewicza: Zmiana planów…

Kategoria: Zdaniem Błażewicza

Już tydzień temu zapowiadałem, że kolejne felietony będą miały wakacyjny charakter. Liczyłem na to, że bić z nich będzie słońce, ciepło, lekka i pełna wypoczynku atmosfera.

Zdaniem Błażewicza: Zmiana planów…

Pomyślałem, że pierwszy lipcowy tekst poświęcony będzie wielkiemu boomowi na piwa z „owocową wkładką”. Od dłuższego czasu obserwuję, że piwa z owocami (a konkretniej sokiem) wracają do łask i to w każdym segmencie rynku. Dla największych owocowe elementy są sposobem na zdecydowane rozbudowanie oferty. Mając bowiem jedno piwo bazowe możemy uzyskać całą gamę różnych produktów (cytrynową, pomarańczową, mango, jabłko.. itd.). Jeżeli do tego wpierw ilością „lemoniady” doprowadzimy do tego, że uzyskamy nie piwo z owockiem, a ok. 2% radler – mnogość oferty wzrasta nam dwukrotnie. Natomiast w wypadku, gdy piwo bazowe uczynimy bezalkoholowym to mamy kolejną gamę piwnych produktów owocowych z tym, że bez ograniczających konsumpcję procentów alkoholu. Słowem same plusy…

Jednak także najmniejsi – po kilku latach odżegnywania soków i owoców od czci i wiary – zainteresowali się tym zagadnieniem. Ba! uczynili z niego kolejną falę piwnej rewolucji. Oczywiście podejście do „soczkowych zagadnień” jest inne niż w przypadku wielkich. Inny jest kod terminów. Sok musi być NFC, ewentualnie pulpa. Nie są to też jakieś tam owoce, ale jeżeli pomarańcze to sycylijskie, zamiast cytryn limonki itd. Nie zmienia to jednak sytuacji, że właśnie owocowe elementy doskonale pasują nie tylko do piw mocno chmielonych, ale także do piw kwaśnych, czy słonych. Co więcej owoce pokazały, że przy ich udziale zdecydowanie łatwiej jest podbijać rynek. Wszak kwaśne ale z mango urzec może, nie tylko piwnego geeka, ale także innych konsumentów szukających ciekawych, oryginalnych smaków.

To ciekawe zagadnienie. Rynek piw z „wkładkami” rośnie. Nam wypada się tylko cieszyć. Warto byłoby o tym napisać. Jednak nie tak jednostronnie. Wszak rośnie też grupa piwnych purytan, którzy mówią, że na rynku zaczyna brakować ciekawych piw, które składają się tylko z piwa (chodzi tu przede wszystkim o klasyczne style). Pewnie i ta grupa ma jakieś racje…

Tak sobie myślałem, że o tym wszystkim warto napisać. Aż nagle mimo początku lipca powiało chłodem, zaczął padać deszcz, a temperatura spadła poniżej 10 stopni. Sięgnąłem po butelkę porteru. Otworzyłem i powoli pijąc pomyślałem, że muszę chyba szukać nowego tematu, bo piwo z owocowym sokiem na dzisiejszą aurę zupełnie się nie nadaje.

fot. 123rf.com/ zdjęcie ilustracyjne
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ