23 października 2019

Zdaniem Błażewicza: Naturalne granice

Kategoria: Zdaniem Błażewicza

Przyznam szczerze, że w tym tygodniu dopadła mnie twórcza niemoc. Jednak trudność z podzieleniem się z Państwem wrażeniami ostatnich dni nie był spowodowany nagłym spadkiem sił twórczych (wszak nigdy ich nie było).

Zdaniem Błażewicza: Naturalne granice

Trudność ze znalezieniem słów związana była z tym, że o co spotkało mnie w tym tygodniu. Każde bowiem wydarzenie zasługiwało na tekst, a z drugiej strony było na tyle szokujące, że trudno znaleźć słowa, aby to opisać…

Najpierw miałem opisać Państwu szkolenie, w którym miałem wątpliwą przyjemność uczestniczyć. Na szkoleniu tym doszło do konfrontacji producentów żywności (nie tylko piwa) oraz osób, które promują ją w internecie. Celem była wymiana doświadczeń, ale okazało się, że to chyba niemożliwe. Producencie dowiedzieli się bowiem, że nie ma potrzeby promować wyrobów tradycyjnych, czy wysokiej jakości. Wystarczy znaleźć osoby, które są zmuszone do ich zakupu – np. ze względów dietetycznych – one będą zmuszone do zakupu takich produktów. Dalej było jeszcze lepiej. Kolejna mądra głowa z internetu powiedziała, że aby sprzedawać żywność (np. w formie targu) warto zgłosić to jako imprezę kulturalną. Według prelegentki to najlepszy sposób nie tylko na minięcie kontroli, ale także na utrącenie wszelkiej odpowiedzialności za zakupioną w czasie takiej imprezy żywność!!! Resztę „michałków” pominę, ale z kronikarskiego obowiązku nadmienię, że dalej było tylko lepiej. Słowem miało być pięknie i naturalnie, a wyszło bagno.

Kolejną ważną sprawą ostatnich dni, o której warto wspomnieć to sprawa rozporządzenia o przedsięwzięciach mogących wpływać na środowisko. Rozporządzenie to wskazuje inicjatywy, które mogą znaczącą lub potencjalnie wpływać na środowisko i przy ich realizacji wymagana jest tzw. decyzja środowiskowa. Do ubiegłego tygodnia browary o mocach produkcyjnych powyżej 50 ton o taką zgodę musiały występować. Problem polegał tylko na tym, co znaczy owe „50 ton” rocznych mocy produkcyjnych. W chwili obecnej przepis został doprecyzowany i uzyskał brzmienie, w którym o decyzję środowiskową ubiegać się muszą browary o mocach produkcyjnych powyżej 50 tysięcy hektolitrów rocznie. Oznacza to, że piwne maluchy pozbędą się jednej z najbardziej upierdliwych i najmniej sensownych spraw w czasie przygotowań do inwestycji większych niż te „kieszonkowe”. Słowem pozbyliśmy się nienaturalnej bariery dotyczącej natury…

No i na koniec jeszcze sprawa z wczoraj. Pękła kolejna granica. Pierwsze browary zapowiedziały swoje bożonarodzeniowe koncepty. Piwa i giftpaki. Kiedyś – pamiętam to jak przez mgłę – okres świąt Bożego Narodzenia zaczynał się od Mikołajek. Potem był przeniesiony na Andrzejki, potem na okres po 11. listopada. Długo utrzymywała się bariera ustanowiona przez Wspomnienie Wszystkich Świętych – dzień w naszej kulturze ważny nie tylko ze względów religijnych. Niestety w tym roku i ta granica pękła… Co może zatrzymać zmasowany desant Mikołajów? Nie wiem. Może początek roku szkolnego – przecież dzieci nie będą chciały rezygnować z wakacji, a my z urlopu by walczyć z koszami zakupów wypełnionych bożonarodzeniowymi promocjami (których terminy do świąt miną). Mam nadzieję, że kres tego przesuwania granicy jest już bliski, bo choć osobiście chciałbym, to nie wierzę, że początek sezonu świątecznego się cofnie…

fot. 123rf.com/ zdjęcie ilustracyjne
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ